W Kościele katolickim odkryto nową herezję. To ''homoherezja''. Takie wnioski wysuwa ks. Oko, wykładowca Uniwersytetu Papieskiego JP2 w Krakowie, który ''homoherezją'' tłumaczy skandale pedofilskie w Kościele. Jego zdaniem najczęściej mamy do czynienia nie z pedofilią, ale efebofilią, czyli "wynaturzeniem polegającym na pociągu dojrzałych, homoseksualnych mężczyzn nie do dzieci, ale do pokwitających i dorastających chłopców". Na pytanie, kto wobec tego molestował dziewczynki? albo dzieci przed okresem dojrzewania? Odpowiada, że tego problemu jeszcze nie zgłębił, rekonstrukcja tęczowej gangreny w Kościele jest nadto czasochłonna. Ks.Oko mówi - "w Kościele trwają w najlepsze gejowskie bachanalia, ze stałym dopływem świeżej krwi- do seminarium mogą zacząć przychodzić klerycy, którzy są już młodszymi partnerami takich homoksięży. Kiedy rektor lub inny przełożony usiłują ich usunąć, bywa, że w rezultacie to oni sami zostająusunięci, a nie homoklerycy". To tylko potwierdza fakt znany od dawna, że do seminariów lgną głównie ludzie mający poważne problemy z własną seksualnością.
Cały ten Kościół to dno, a episkopat śmierdzi zgnilizną. W nowym testamencie jest niewiele i raczej liberalnie o seksie, w przeciwieństwie do starego testamentu, który ocieka spermą i krwią. Ale KK praktykuje swoją obsesję na temat seksu z prostej przyczyny: kto kontroluje twoją seksualność, ten kontroluje ciebie... Między innymi dlatego też, młodzi coraz częściej wyjeżdżają za granicę, gdzie mogą sobie żyć tak, jak chcą.. uciekając przed terrorem polskiego katolickiego kołtuna.. I staje się to obecnie dla nich ważniejsze, niż trudności ze znalezieniem pracy.. Na ambonach wykładają o miłości, uczą moralności, a za plecami molestują dzieci, którym się to na całe życie odbija. Nie ma po prostu słów do tego kościelnego burdelu.
Wprowadzili religię do szkół i swoją doktrynę wpajają młodym dzieciom na siłę. Nic się nie zmieniło od czasów inkwizycji, idziesz do kościoła jak ostatni cymbał słuchać wyrafinowanego pedofila lub przekupnego wikarego. Mało jest tych prawych, a jak są to cicho siedzą. W rozmowach z emigrantami z Polski, o powodach nie wracania do kraju, narzekanie na klerykalizację i duszną atmosferę okupanta watykańskiego powtarza się tak samo często jak przyczyny ekonomiczne.
Kościół to stetryczała, skostniała instytucja błaznów w śmiesznych kieckach, która we współczesnym świecie jest siedliskiem nie tylko zabobonu, ale i wszelkich dewiacji. I nie chodzi o to, że księża lubią facetów - chodzi o to, że wmawiają światu, że są moralną wyrocznią, a w rzeczywistości żyją całkiem inaczej, niż głoszą. Przy tym, zamiast iść jak każdy normalny gey do klubu i poderwać faceta, molestują dzieci. Celibat, jako skrajny przykład deprywacji seksualnej sprzyja rozmaitym patologiom jak homoseksualne uwiedzenia i pedofilia. Homoseksualizm nie jest uznawany za parafilię co nie znaczy, że homo nie może być zboczeńcem. To trudny temat, bo trzeba mówić o takich sprawach w sposób nie szkodzący prześladowanym mniejszościom.. A że Kościół Katolicki składa się w większości z obłudnych hipokrytów, kłamców, złodziei i naciągaczy, to przecież wiadomo od dawna, w sumie od samego początku jego istnienia. Teraz należy dodać homo i pedofilię.
Mam nadzieję, że dożyję czasów, kiedy ksiądz będzie wzbudzał tylko żałosny śmiech na ulicy.






































