piątek, 1 stycznia 2010

STYCZEŃ 2010 wszystkie notki

31 stycznia 2010
« Obyś cudze dzieci uczył »
          

Przeciwko "bezzasadnemu zwiększaniu pensum i zmuszaniu do wykonywania pracy bez dodatkowego wynagrodzenia" protestują członkowie Towarzystwa Nauczycieli Szkół Polskich (TNSP). Chodzi im o dodatkową godzinę pracy nauczycieli, tzw. karcianą, która ma być przeznaczona na udzielanie dzieciom dodatkowej pomocy, pogłębianie ich zainteresowań czy na zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela od obecnego roku szkolnego każdy nauczyciel ma obowiązek przepracować dodatkowo jedną godzinę tygodniowo.Jest to godzina dodatkowej pracy z dziećmi niewliczana do jego pensum (wynosi ono 18 godzin tzw. tablicowych, czyli lekcji). Od przyszłego roku szkolnego mają być dwie takie obowiązkowe godziny.


Każdy wybiera sobie zawód wg swoich kryteriów i upodobań , względnie powołania. Oświata jest sfeminizowana. Dlaczego tak niewielu mężczyzn jest w tym zawodzie? Z powodów finansowych, rzecz jasna.  
Nauczyciele tłumaczą, że sprawdzanie klasówek, czy przygotowanie się do lekcji. pochłania im mnóstwo czasu.

A jacy są dzisiejsi uczniowie w oczach polskiego nauczyciela? Wg nich tylko niewielka garstka dzieci jest ambitna i dobrze wychowana, pozostali to leserzy, którym należą się dobre stopnie za nic, dzieci z różnymi dysfunkcjami, chorobami psychicznymi. Nie ma klasy bez dziecka, które nie byłoby na psychotropach, taki uczeń utrudnia innym dzieciom pracę. Nauczanie indywidualne takich dzieci jest szalenie trudne do załatwienia. Coraz rzadziej mają satysfakcję z przeprowadzonej lekcji, coraz częściej są zestresowani. Tu pozwolę sobie zapytac - a jakie warunki były 30, 40 lat  temu i dlaczego tamci nauczyciele potrafili więcej nauczyć młodzież aniżeli obecni "bardzo" przepracowani nauczyciele?  
Jest i druga strona medalu. Najbardziej młodym nauczycielom przeszkadza i odchodzą od zawodu  przez chore zachowanie kolegów nauczycieli z tzw.starej gwardii. Jakakolwiek inicjatywa żeby zrobić "coś więcej" - dodatkowe zajęcia, bezpłatne korepetycje, wyjazd czy dodatkowe zaangażowanie jest piętnowane, szykanowane i krytykowane przez "stare wygi".  Dlatego więc dużo młodych nauczycieli odchodzi już po roku. I nie zatrzymują ich w szkole te ilości wolnych dni jak wakacje, święta itp.
Nauczyciele często zapominają, że ich zawód to posługa(jak sami o tym mówią). W szkole poza dydaktyką, mają zajmować się wychowywaniem.To oni aktywnie uczestniczą w wychowaniu dzieci powierzonych im przez rodziców na kilka czy kilkanaście godzin dziennie. Skoro jednak uważają że mają krzywdę, nie mają szacunku ze strony społeczeństwa i chcą równego traktowania niech zaczną od siebie, a w pierwszej kolejności od zlikwidowania Karty Nauczyciela.
Powiedzmy sobie jasno - w Polsce nadal obowiązuje zasada-kto jest bliżej żłoba czy jest lepiej zorganizowany i mocniej może krzyczec ten jest w stanie wywalczyc przywileje, na które łoży, reszta zastraszanego i szantazowanego społeczeństwa pozbawiona dodatkowych praw, a często wszelkich praw.
Na tym polegała socjalistyczna "równośc" społeczna,  której po 20 latach nowej Polski inteligencja nie odpuszcza (wszelkiej maści mundurowi, lekarze, prawnicy, sędziowie, prokuratorzy, naukowcy, nauczyciele, urzędnicy, politycy a dla pozorów a naprawdę ze strachu dołożono górników) i nęka tych pozostałych niezrzeszonych w grupy zawodowe czy polityczne.
Państwo może promowac  strategiczne stanowiska, ważne dla państwowości, losu i przyszłości kraju, ale musi to byc społecznie akceptowane, a nie ustalane przez polityków w zakresie wpływów wyborczych.
Zatem w najblizszych wyborach, każdy może spróbowac miec wpływ na oczekiwane zmiany, nie zapomnajcie o tym.
Eliza (23:52)

30 stycznia 2010
Tusku choć nie musisz, powinieneś !


Gdyby Donald Tusk  zechciał kandydować, zostałby z pewnością prezydentem i przez co wziąłby triumfalny rewanż na Lechu Kaczyńskim. Wybrał inaczej, to budzi ogromny szacunek. Nie było w ostatnim dwudziestoleciu polityka, który z własnej woli zrezygnowałby z pewnej prezydentury. Nie znam polityka, który odrzucałby osobiste zaszczyty i atrybuty władzy w imię posiadania władzy realnej.  Tusk jest politykiem myślącym w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja. Politykiem, który o polityce i państwie narzuca odpowiedzialny styl myślenia. To styl będący odwrotnością miałkich politycznych kłótni i płaskich efektów. Styl obcy i niezrozumiały przez tych, dla których polityka to tylko okładanie się pięściami, dopóki przeciwnik nie padnie na deski. Jakżesz  niedorzeczne i żałosne są ich komentarze w stylu - "Tusk stchórzył", "Tusk chciał przykryć komisję hazardową". Żal d.. ściska....



Plan Jarosława Kaczyńskiego i Kamińskiego legł w gruzach, dwa lata zbierali haki na premiera żeby punktować go w czasie kampanii, to był majstersztyk w wykonaniu Tuska,a cała strategia PiSu zawaliła się w jednej chwili jak domek z kart. Kaczyński mierzyl Tuska według swojej miary i nie przewidział,  że tam gdzie się kończy jego intelekt, Donalda Tuska dopiero się zaczyna.
Mistyczny plan przygotowany przez trzeciego bliżniaka – Kamińskiego, nadaje się tylko do ....zniszczarki. Mam nadzieję, że ani Kaczyńki ani Kamiński nie zapomnieli jak działa zniszczarka?  W razie czego Ziobro, technik obsługi zniszczarek i nietylko, jest pod ręką i zawsze może udzielic porady, bo niby jest europosłem w Bruxeli, ale hałturzy w Sejmie, w Warszawie, "dorabia" biedunio do gaży brukselskiej, bo PE ma węża w kieszeni i płaci tylko marne 36 tys.na miesiąc i byłby głupcem gdyby zrezygnował z dodatkowych apanaży w postaci 14 tys. złociszy wiecej w portfelu za nicnierobienie.
Najbardziej zawiedziony decyzją Donalda Tuska jest największy bumelant w PE - Kurski. Już się rozglądał za jakąś "babcią z Werhmachtu",  a tu.... gucio.
Myślę, że decyzja wycofania się premiera Tuska to bardzo dobra wiadomość dla PO i bardzo zła dla wszystkich innych kandydatów - przede wszystkim dla PiS-u, którzy demonstrują publicznie zadowolenie, ale, moim zdaniem, nie powinni się tak bardzo cieszyć. Ewentualna przegrana L.Kaczyńskiego z Tuskiem w wyborach prezydenckich była wkalkulowanym ryzykiem PiS. Przegrana z zastępcą Tuska będzie katastrofą rzutującą na przyszłość tej partii. A Tusk, wycofując się, obniżył również rangę wyborów, poprostu z mistrzostw świata zrobił  zawody II-ligowe. Wystąpienie w tych szrankach PiS-owskiego zawodnika wagi ciężkiej,  to mimo wszystko dysonans. Zwłaszcza w drugiej turze wybory mają charakter negatywny. Wyborcy glosują nie ZA,  ale raczej PRZECIW nielubianemu kandydatowi.
Tak więc decyzja Premiera stworzyła nielada problem dla sztabów innych formacji, a zwłaszcza dla ich "zbieraczy haków”, bo niewiedząc kto będzie kandydatem PO, ich działania są prawie zneutralizowane.
Wiele wskazuje na to, że prezydentem zostanie kandydat Platformy. To stwarza duże szanse na stabilność i potrzebne cywilizacyjne reformy.  Należy życzyć premierowi, by tak jak dziś nie zabrakło mu odwagi do ich przeprowadzenia.
Rozczarowanym czy zawiedzionym decyzją premiera przypominam że nie mają czemu się smucic, premier Tusk ma tylko 53 lata, za młody więc jest aby pójśc  na polityczną emeryturę,  a taką rolę pełni w Polsce urząd prezydenta.
Eliza (10:34)

29 stycznia 2010
„CBA nie pęka”


Nie pozwolę wdeptać się w ziemię. Mam nadzieję, że w przyszłości wrócę do CBA i stanę na jego czele - mówił b. szef CBA Mariusz Kamiński w programie Bronisława Wildsteina w TVP
Moim celem jako Mariusza Kamińskiego jest być dalej aktywnym. Nie przesądzam jaka będzie forma aktywności, ale chcę być aktywnym obywatelem. Nie zamierzam zrealizować scenariusza ludzi, którzy chcą mnie wdeptać w ziemię. Nie pozwolę na to, będę aktywie działał, nie przesądzam, jak ta aktywność będzie się odbywała. Mam nadzieję, że kiedyś w przyszłości będą mógł wrócić do CBA, ponownie stanąć na czele tej instytucji i walczyć o sprawy państwa polskiego.



Pan Kamiński to chory człowiek tak samo jak cała formacja PIS, choroba to urojenia i szukanie wrogów, mistyfikacje,  prowokacje to jego domena, chce udowodnić coś czego nie ma.
Duch Felka Dzierżyńskiego wiecznie żywy! Nie przypominam sobie tyrad w podobnym stylu kiedy pan uber polizmeister Kamiński swoim najbliższym współpracownikom przed odejściem zapewnił sowite odprawy. Skoro tak go ciśnie wewnętrznie do działania publicznego to niech wreszcie zerwie tą kpiarską maskę bezstronności i oficjalnie poprosi o członkostwo w PiSie. Jako prawa ręka Kaczyńskiego vel Prezes,  będzie godnie reprezentował się na pozycji partyjnego siepacza i kapusia. I prezes się ucieszy i tow. Kamiński, ale Ziobro w Strassbourgu smutkiem sie zaleje bo mu rolę partyjnego delfina inny zabierze. Nie ma co się oszukiwać - po owocach poznać można czym było CBA w rękach sfanatyzowanego partyjnego służbisty i do czego mogło doprowadzić dalsze tolerowanie jego osoby na stanowisku uber policmeistra.
Nawiedzony kabotyn Kamiński nadal uważa się za jedynego sprawiedliwego w tym kraju będąc na służbie nie narodu, a Kaczyńskich. Kłamie, kręci, mataczy a oskarżenia opiera na tym, że mu się coś wydaje czy jest o czymś "przekonany". Stworzył prywatną policję polityczną służącą wyłacznie Kaczyńskim, a teraz podobnie jak jego pryncypał uważa, że ma tylko przerwę w urzędowaniu. Wielki czas na definitywne pozbycie się tej chorej partyjki i tych chorych na władzę ludzi zanim nie spowodują ogromniej tragedii w Polsce. Już są pewne długotrwałe skutki pisowskiej działalności: nie pamiętam społeczeństwa tak podzielonego i tak zajętego trzeciorzędnymi sprawami z przeszłości zamiast konstruktywnym myśleniem o przyszłości. Tę wodę w niektórych mózgach trzeba będzie długo osuszać...
Kaczyński vel prezes zaraził Kamińskiego chorobą, której objawy sam zdradza wyraźnie - obaj chorują na władzę i chęć kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Nie wiem czy to uleczalne w przypadku Kamińskiego, bo u prezesa z pewnością nie. Obaj mają przerwę w pełnieniu obowiązków - czas na KittyKata.
Eliza (15:39)

28 stycznia 2010
HALT !! dla radiomaryjnych antysemitów w Radzie Europy.


46 posłów Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy zaprotestowało przeciwko powierzeniu Ryszardowi Benderowi - jako najstarszemu posłowi - zadania otwarcia sesji plenarnej. Posłowie przywołują jego wcześniejsze antysemickie wypowiedzi. W parlamencie zasiada z ramienia PiS. Wiceprzewodniczący polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego RE, Tadeusz Iwiński powiedział, że Bender ma w czwartek złożyć wyjaśnienia w sprawie swoich słów. Autorzy deklaracji zwrócili się także do Ryszarda Bendera, by jasno określił swoje stanowisko dotyczące tego, co wydarzyło się na ziemiach polskich będących pod nazistowską okupacją, gdzie dokonano największej w historii zbrodni ludobójstwa wobec ludności żydowskiej. Deklaracji nie podpisał żaden z polskich delegatów.


Ten sam Bender, który jeszcze parę lat temu tłumaczył na antenie RM, że UE to dzieło masonerii i w ogóle piekło na ziemi, dziś jest w Radzie Europy... No proszę, to wszystko kwestia diet... Pecunia non olet... Zresztą czemu się dziwić - w końcu już kiedyś pan Bender był parlamentarzystą w PRL... A kto pamięta w jaki sposób nim został, niczemu się już nie zdziwi...
Pomimo że Rada Europy nie jest organem Parlamentu Europejskiego, a Bender nie jest europosłem, zasiada jednak w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy jako przedstawiciel parlamentu Polski, a dla opinii europejskiej liczy się fakt, że czołowy antysemita i wróg ideii UE reprezentuje Polskę w jakiejś instytucji powiązanej z UE.
Przy okazji jego obecnośc w RE europosłowi Kamińskiemu – mocno krytykowanemu przez europosłów zwłaszcza Anglików za wypowiedzi sprzed lat - nie pomaga. Po raz kolejny Anglicy muszą wstydzić się za koalicjanta pisze "Gwardian". PiS naprawdę nie ma honoru ni kultury.... ale to nie nowośc. Jeszcze tylko brakuje aby PiS wysłał tam Kempę i Wróbel.

Nie da się ukryć - antysemityzm w Polsce jest rezultatem odwiecznej nienawiści Kościoła katolickiego w Polsce do Żydów.  Bender i jemu podobni to antysemici wychowani na łonie Kościoła. To przykre.
Wysyłając takich europosłów jako reprezentantów Polski do instytucji europejskich już na starcie kręcimy sobie sznur na szyję, gdyż zawsze znajdzie się ktoś dociekliwy, kto wyszuka informacje z życiorysu takich gogusiów jak Bender, Kamiński i cała reszta zoologicznych przypadków patologii zasobu ludzkiego, jeszcze nie opisanych w zachodniej prasie. I tak oto, powoli, metodycznie i systematycznie pracujemy sobie w oczach Europy na opinie oszołomów, antysemitów, ciemnogrodzian, zaścianka i opóźnionych w rozwoju. Każdy Polak zagranicą ma moralny obowiązek wobec swego narodu byc ambasadorem Polski i zachowywac się godnie mając zawsze na względzie opinię o swojej ojczyźnie. Lepiej więc takich egzemplarzy nie wysyłac wogóle, a nawet stracic te kilka miejsc pozostawiając je nieobsadzone niz narażac się na drwiny ze strony takich "potęg" jak Rumunia, Bułgaria czy Litwa.

Obrońcy takich Benderów twierdzą, że jego "patriotyzm" nie ma nic wspólnego z antysemityzmem, dla mnie ma, bo już sam atak Bendera na prof. Bartoszewskiego jest przejawem szczególnie cynicznego i skrystalizowanego co do poglądów antysemityzmu. Ponadto już sam fakt zabierania głosu na falach radiomaryjnych sączących nienawiśc do Izraela i Żydów jest dowodem koronnym antysemityzmu.


mały "prezent" dla endectwa i genetycznych patriotów:
http://media.photobucket.com/image/brain%20difference%20racist/olaparzyszek/reklama%20spoleczna/racist-brain-ad.jpg
Eliza (07:30)

26 stycznia 2010
Prezydent „kurdupla” nie trawi...


Pełnomocnicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego złożyli zażalenie na decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie "kurdupla". Chodzi o wpis posła Janusza Palikota na blogu w internecie. Kilka miesięcy temu poseł pisząc o braciach Kaczyńskich użył sformułowania "kurdupel". Teraz, po umorzeniu postępowania, prawnicy Lecha Kaczyńskiego znów złożyli zażalenie, które trafi do sądu. Sąd zdecyduje, czy decyzja o umorzeniu śledztwa była słuszna czy też nie.

Aż chciałoby się krzyknąc - wszystkie "dziady" i "małpy w czerwonym" w Polsce  ŁĄCZCIE SIĘ!!
Z racji funkcji powinno się szanować Prezydenta, obojętnie z jakiej opcji politycznej pochodzi. Ale od tych panów NARÓD wymaga też kultury. Jeżeli Lech Kaczyński nie ma szacunku dla człowieka, nawet "dziada" przykro mi, ale to tak jakby dawał przyzwolenie na takie zachowanie.
Popatrzcie na tzw."łódzką kropę"...odwołana! i dobrze chociażby za tą odzywkę do strażnika - "gdzie masz ch..ju czapkę?" Ten strażnik dzisiaj powinien go zapytać z pełną kulturą - "panie Kropiwnicki gdzie masz pan stanowisko?"

Kaczyńscy nigdy się nie obrażali o epitety dotyczące ich zachowań jako polityków, ale zawsze kontratakowali za sformułowania dotyczące ich prywatnie !!! Oczywiście obrażanie Prezydentowej przez Szejka z Torunia to już nie jest żadna prywatna sprawa Kaczyńskiego....
Tak jak w każdym żywym języku, jakim niewątpliwie jest także polski, znaczenie oraz wydźwięk słów z czasem się zmieniają. I tak, na przykład słowo "kobieta" niegdyś znaczyło tyle, co chamka, prostaczka,  "kutas" natomiast był tylko niewinnym ozdobnym frędzlem, "palant" popularną grą zespołową... Nieprzyzwoitym nie było słowo "dupa" a ok.100 lat temu setki osób nosiło takie nazwisko. Podobnie ze słowem kurdupel. A wystarczyłoby zajrzeć do klasycznej literatury, np. takiego Jana Chryzostoma Paska, Fredry, Leca czy Wańkowicza.
Taka jest niestety nasza smutna rzeczywistość.Współcześnie używany potoczny język polski jest coraz bardziej ubogi. I gdy jakieś słowo ma wielorakie znaczenie to zawsze, podobnie jak przysłowiowemu Jasiowi, będzie kojarzyć się ze słowem brzydkim. Kurdupel to synonim słowa mały (nomen omen). Opisywany przypadek świadczy o małostkowości Prezydenta i luce w wykształceniu osobnika pełniącego funkcję sędziego. Szkoda tylko, że cała ta burza w szklance wody opłacana jest z pieniędzy podatnika.
Dzisiaj dziwna się wydaje postawa tych, co sami siebie nazywają "patriotami genetycznymi”, bo kiedy prezydentem Polski był A.Kwaśniewski, nikomu jakoś nie przeszkadzały tony pomyj, wylewanych na jego głowę przez różnych takich „patriotów” i moralnych .... kurdupli.  I nikt jakoś nie lamentował, że ubliża się wybranemu w wolnych wyborach i to bezwzględną większością, przy całkiem przyzwoitej frekwencji najwyższemu urzędnikowi RP.
Kiedyś napisałam na jakimś forum - "drągal nazista, adwokat z niewielką praktyką, a do tego fanatyczny katolik",  co spowodowało lawinę krytyki ze strony zwolenników Giertycha. A ja miałam na myśli E. Kaltenbrunnera.
Ale myślę, że ani wzrost, ani uroda Kaczyńskich, są przyczyną setek przezwisk, które do nich przylgnęły, przyczyną jest ich wredny charakter. Tylko dlaczego nad tym ma się zastanawiać sąd i prokuratura, a nie oni sami?
Trzymam kciuki za Janusza Palikota i pozostaję w nadziei, że sędzia nie będzie niskiego wzrostu.....
Eliza (07:28)

22 stycznia 2010
Fundusz Alimentacyjny - wszystkie dzieci nasze som


Sylwia, Lucyna i Anna na skutek wprowadzonego bubla prawnego straciły po kilka tysięcy złotych zasiłku alimentacyjnego. Po tym, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy są błędne, opolanki wystąpiły do sądu przeciwko Polsce, by odzyskać swoje pieniądze.
W czwartek w Sądzie Rejonowym w Opolu zostały złożone pozwy o odszkodowanie, każda z opolanek domaga się ok. 6 tys. złotych. W kolejce czeka jeszcze ponad 100 takich pozwów, a problem dotyczy blisko 300 tysięcy rodzin w Polsce. Sprawa jest precedensowa.  I wszyscy zainteresowani czekają na to, jak zakończy się historia w Opolu. Jak Opolanki proces wygrają, zacznie się lawina takich pozwów.



Nikt nie wie jak potoczą się jego losy. Pomimo że przyrzekamy sobie "aż do śmierci" rozwody są dzisiaj plagą, a najwyższą cenę płacą dzieci, nietylko emocjonalnie ale i materialnie.
Koszty utrzymania dziecka znacznie przewyższają zasądzone przez sądy alimenty, a ich ściągalność jest znikoma, więcej kosztuje obsługa tego mechanizmu - liczna korespondencja, wezwania - niż efekty w postaci zwrotu. A to dlatego, że większość nie ma żadnego majątku, a jak mają to przepisane na rodzinę, pracują na czarno, niektórych nie można nawet znaleźć. Wielu zwalnia się z pracy kiedy komornik zlokalizuje ich miejsce zatrudnienia i wejdzie na pensje. To jest błędne koło.

Przejrzałam portale internetowe, zdumiewajace są pytania internautów w rodzaju czy te Opolanki pracują, czy tak jak większość korzystających ze świadczeń są bezrobotnymi od wielu lat utrzymującymi się ze świadczeń na swoje dzieci?. Duża grupa osób uważa również,  że jako podatnicy utrzymują "darmozjadów traktujących swoje dzieci jako przychodowy biznes".
Wbrew powszechnej opinii te kobiety nie są darmozjadami żerującymi na naszych podatkach. One  też pracują i płacą podatki. To są kobiety, które naprawdę się starają, trafiły po prostu na nieodpowiednią osobę.  Nie jest ich winą, że państwo uchwala chore ustawy zamiast zająć się alimenciarzami, którzy śmieją się wszystkim w twarz. Gdyby w Polsce była taka ściągalność alimentacyjna jak na przykład w Niemczech to niepotrzebny byłby żaden Fundusz. Bo cóż z tego, że państwo płaci zaliczki tym matkom z Funduszu Alimentacyjnego, a w tym czasie dług "niedzielnemu tatusiowi" rośnie i za jakiś czas tatuś-alimenciarz napisze, że jest biedny, bez pracy, a miłosierne państwo umorzy mu dług. To jest absurd i paradoks jednocześnie, mężczyźni, którzy są przeciwni aborcji, jakoś nie kwapią się na łożenie na dzieci narodzone.
Powiedzmy sobie jasno, państwo nie płaci alimentów, bo państwo nie jest dłużnikiem alimentacyjnym. Państwo wypłaca świadczenia na poczet zasądzonych alimentów jeżeli egzekucja tychże jest bezskuteczna. Ściąganie alimentów należy do obowiązków państwa poprzez osobę komornika. A co robią komornicy?   tak naprawde robią niewiele i ograniczają się do wysłania pism, pod warunkiem, że adres poda powód-matka, a i wtedy wystarczy, że dłużnik zapłaci 20-30 zł miesięcznie "bo więcej nie mam" i nikt mu nic nie zrobi. 
Smutnym jest żeby dzieci dochodziły swoich praw do godnego życia w sądach. Dziwi mnie, że w naszym kraju panuje takie społeczne przyzwolenie i tolerancja podłych drani, którzy wymigując się od łożenia na własne potomstwo,  są uważani za cwanych i zaradnych, a niejednokrotnie pomagają im w tym całe rodziny, jego obecna partnerka, dziadkowie, którzy "dbają" aby nie wydac więcej niż trzeba na "kochanego wnuczka” i cała reszta hołoty.
A w tym czasie politycy w naszym kraju zamiast tworzyc życiowe i funkcjonalne ustawy, a nie buble prawne, które kosztują budżet miliony rocznie, zachowują sie jak małpy w cyrku wydzierające sobie banany i przy okazji obsrywają wszystko dookoła.
Dla nich HONOR pisze sie przez "ch" jak ..... Czasami oglądam ten małpi gaj w tv i zastanawiam się, co ja jeszcze tutaj robię.

-----------

Jest sobota 23 stycznia godz.13.48 padł
25 ooo tys. komentarz - to wpis Grażyny
Eliza (23:26)

20 stycznia 2010
Słowotok Kamińskiego wart Złotego Globa


Komisja hazardowa przed 9 godzin przesłuchiwała byłego szefa CBA. Mariusz Kamiński zasugerował, gdzie był przeciek. - Możemy wskazać moment przecieku - późne popołudnie 24 sierpnia. Spotkanie Marcina Rosoła i Magdy Sobiesiak w kawiarni "Pędzący Królik" - stwierdził Kamiński. Rosół miał dostać informacje o działaniach CBA od Mirosława Drzewieckiego, a ten od Donalda Tuska.

"W naszym mieści szukali
króliczka ze świcą,
aż dopadli go,
aż znaleźli go...
ale nie płaczmy, bo
nie o to chodzi
by złapać króliczka,
ale by gonić go...."

SKALDOWIE


Nic nie wynikało wczoraj z zeznań Robespierra z PiS. Nic. To co powiedział, a raczej wyrecytował, to są tylko jego domysły. Brak dowodów. Jest słowo premiera przeciwko słowu PiSiaka, nawiedzionego nienawiścią do Platformy. Oskarża nie przedstawiając ŻADNYCH dowodów, wszystkie swoje oskarżenia, kwituje jednym zdaniem - "tak mi podpowiada intuicja" !!!
A przeciek do Rzeczpospolitej? Kto go zrobił? Kamiński osobiście, "Tomasz" czy może jakiś inny kolo z wąskiego kręgu wtajemniczonych w CBA? Czyżby Kamiński nie wiedział, nie był w stanie się dowiedzieć, nie badał, kto z jego najbliższych współpracowników dokonał przecieku do Rzeczpospolitej?  Różne są więc bagienka: chlebowsko-drzewieckie z jednej strony, a z drugiej pisowsko-kamińsko-cebeowskie. Nawiasem mówiąc, Kamiński w swojej "swobodnej wypowiedzi" jak ognia unikał wzmianki o tym przecieku do Rzeczpospolitej.
Intuicja mi podpowiada, że Kamiński unikał również jak ognia okresu wcześniejszego, początku całej zadymy. A to kawał czasu - cały rok, a może więcej - przez który podsłuchiwał "górę" PO, bo nikt myślący nie uwierzy, że chodziło o jakiegoś Sobiesiaka?! Rok podsłuchów członków rządu i posłów (to dopiero afera!) i jedna trefna rozmowa, żadnego przestępstwa, ani nawet wykroczenia. Myślę że zaczął zaraz po wyborach, a końcówka była dobrze wyreżyserowana (czuję tu Kurskiego). A teraz ściemnia i krzyczy - łapaj złodzieja. Omijał również szerokim łukiem ustawę hazardową z 2007 roku, ale ona przeciez istnieje i nie może się jej wyprzec, chociażby recytował 1500 partyjnych gotowców.
Krótko mówiąc, Kamiński jest całkowicie niewiarygodny, a stwierdzenie, że udał się do premiera rządu "żeby go przetestowac" pokazało motywy jakimi się od początku kierował i jakie zadania miała pod jego kierownictwem CBA.
W kryminologii jest zawsze podstawowe pytanie: kto z przestępstwa skorzystał? W tym przypadku, kto miał największy interes skompromitowania PO? Wniosek nasuwa się sam w świetle dotychczasowych ujawnionych faktów:
- podpuszczenie częściową wiedzą premiera - jeśli to była wiedza, to informator premiera miał zakichany obowiązek zgłosić to do prokuratury,
- jeśli wiedza pełna, ale przekazana premierowi tylko częściowo, która nie dawała podstaw dla premiera wdrożenia formalnych kroków, to informator już tu popełnił kilka przestępstw (nie mówiąc już o lojalności do zwierzchnika),
- teraz wystarczyło wypuścić kilka przecieków dla "hazardzistów" i mamy to co mamy.
Wniosek jest jednoznaczny: skorzystał z tej strategii PiS.

Są również osoby przychylajace się do tezy, iż przeciek wyszedł z kancelarii prezydenta. To on i jego środowisko jest najbardziej zainteresowane w wyeliminowaniu dowolną metodą Tuska z wyścigu o fotel prezydencki. Zdolność do intryg środowisko PiS udowodniło niejednokrotnie, co daje podstawy do myślenia, iż jest to jedna z intryg wielkiego stratega i jego niekumatego brata.
Kamiński, wczoraj, miał przygotowany "kaczy" scenariusz wypowiedzi i nie potrafił odpowiedzieć na żadne pytanie nie mieszczące się w jego scenariuszu. Albo nie rozumiał uporczywie zadawanych pytań, albo opowiadał nie na temat. Momentami Kamiński sprawiał wrażenie nie jako urzędnik państwowy na bardzo wysokim stanowisku, ale jak wielkorządca dyktujący Premierowi, władzom Sejmu i Senatu jak ma wyglądać prawda państwowa i budżet kraju. I w takiej roli został do komisji oddelegowany jako świadek ... "kaczy" świadek.
Słuchając jego zeznań nasuwa mi się podejrzenie, że istnieje w naszym kraju potężna grupa nacisku działająca po myśli tego amerykańskiego koncernu "który monitorował rząd",  być może  Kamiński sumiennie wykonywał ich polecenia?
Śledczy Kamiński "ma intuicję, która mu podpowiada", ja też mam swoją... A tak na marginesie, niejeden Pazura, Pszoniak czy inny Olbrychski powinni od Kamińskiego uczyc się sztuki aktorskiej.
Eliza (10:15)

19 stycznia 2010
Murzyn (Irakijczyk) zrobił swoje.....

"Każdy zdrajcą pogardza choć za zdradę płaci"...


W ramach rządowego programu do Polski przyleciało pod koniec 2008 r. 25 Irakijczyków starannie wyselekcjonowanych przez nasze służby specjalne: siedem rodzin współpracowników polskiej armii. Byli tłumaczami, pracowali w zespołach współpracy cywilno-wojskowej, zaopatrzeniu, szpitalach. Wyjechali, bo za współpracę z polską armią groziła im śmierć z rąk rebeliantów. Liczyli na godne życie i pracę, w której zostaną wykorzystane ich umiejętności i wykształcenie.


Armia  pozbyła się ich szybko, uznając, że jej rola skończyła się na przywiezieniu ich do Polski, przekazując ich Urzędowi do spraw Cudzoziemców, który nadał  im status uchodźców. Specjalny program, który przygotował dla nich rząd dał  im dożywotnio mieszkania , pieniądze (co miesiąc średnio 2 tys. zł, w zależności od rodziny) i kursy językowe (ale opłacali je sami z pieniędzy, które dostawali od rządu).Program się skończył. Irakijczykom zostały tylko mieszkania. Pracę ma tylko dwóch z siedmiu. Wszyscy dowódcy z Iraku, zgadzają się, że rządowy program był nieprzemyślany i zrobiony na pokaz.
A przecież dzięki tym ludziom polscy żołnierze mieli łatwiejszą, bezpieczniejszą pracę. Wyobrażałam sobie, że ci ludzie, pozytywnie zweryfikowani przez nasze specsłużby, zostaną wykorzystani przez te służby, armię, urzędy. Przecież cały czas brakuje Polakom specjalistów od świata arabskiego: takich, których jesteśmy pewni, znających tamte realia i język polski. Bądżmy rozsądni - żaden nawet najlepszy absolwent arabistyki nie ma w tamtych realiach żadnych szans  z jasną karnacją i niebieskimi oczami. Kompletnie nie rozumiem postępowania polskich władz.
Ci ludzie liczyli, że Polska to normalny kraj. Ale czy ten kraj jest normalny, w którym debil (Macierewicz) rozpieprza służby specjalne, ujawnia agenturę i pies z kulawą nogą nie reaguje??!! W Polsce dominuje nadal pomimo wielu zmian na lepsze amatorszczyzna i dyletanctwo. Na co liczą macherzy od wojny wystawiając do wiatru swoje oczy i uszy? Na tym przykladzie widać, że nie ma wizji umocnienia i rozwinięcia naszego wywiadu. Jedyna agentura na jaką nas stać to agent Tomek. A Irakijczycy?? „Nie będzie przecież jakiś brudas żył na nasz koszt i brał pieniądze za nic”.
Dla mnie jako człowieka to hańba, inaczej tego nazwać nie można. Wiem co to znaczy emigracja, brak pracy, rodziny, przyjaciół....Jakiś miłośnik piłki kopanej obywatelstwo dostaje od ręki, a ludzie, którzy narażali własne życie nie mają nawet tego. Brak obywatelstwa, statut uchodźcy to w Polsce kompletny brak szans na normalne życie. Niech los tych ludzi będzie przestrogą dla Afgańczyków, aby Polaków omijać z daleka by nie spotkał ich los jak tych Irakijczyków,  bo „jak zwykle Polak potrafi wyłącznie wykorzystać i uciec,  macie to w genach”. Taką opinię usłyszalam niedawno w rozmowie z byłym attache wojskowym belgijskiej ambasady w Warszawie.
I było mi strasznie wstyd.
Eliza (08:38)

16 stycznia 2010
"Manifest moherowy IV RP" (zwany przez PiS "Konstytucją")



PiS zaprezentował dziś swój projekt zmiany konstytucji.
W stosunku do obowiązującej ustawy zasadniczej z 1997 r. projekt znacznie wzmacnia władzę prezydenta w wymiarze sprawiedliwości. Przewiduje w miejsce Krajowej Rady Sądownictwa powołanie niezależnej od rządu rady ds. sądownictwa z prezydentem RP na czele. Mógłby on usunąć ze stanowiska sędziego na wniosek kierowanej przez siebie rady. PiS proponuje także ponowne podporządkowanie prokuratury Ministerstwu Sprawiedliwości, a szef tego resortu znów byłby prokuratorem generalnym. Projekt daje prawo żądania usunięcia z przestrzeni publicznej symboli, pomników i treści pochwalających ideologie komunistyczną i nazistowską."Konstytucja IV RP" gwarantuje ochronę "obecności symboli i pamiątek kulturalnych i religijnych istniejących w strefie publicznej zgodnie z miejscowymi zwyczajami"....




Kampania wyborcza rozpoczęta !!! PIS nie ma najmniejszych złudzeń, że uda mu się zmienić Konstytucję zgodnie ze swoim projektem. Celem tej hucpy jest agitacja wyborcza wśród nieudacznych katopolaków, którym po raz kolejny wmawia się, że są biedni bo "TAMCI" rozkradają Polskę, a prezydent weźmie to towarzystwo za twarz. Cała ta krucjata odbędzie się pod znakiem krzyża wieszanego gdzie popadnie, nawet na przystankach tramwajowych...
Najbardziej mnie bawi, że Yaro Kłamczyński wymyśla te zmiany święcie wierząc w wygraną swojego brata. A gdyby Platforma po wygranych wyborach prezydenckich (na co się mocno zanosi) zgłosiła identyczne zmiany ustrojowe, to podniósłby się wielki krzyk o zamachu na demokrację..
Każdy postulat w tym niby-projekcie PiSu jest chybiony, bądź absurdalny, a najbardziej ten o ustanowieniu tzw IVRP. Zyjemy w IIIRP i to ten suwerenny od 1989 roku kraj powinniśmy reformowac, a nie bawic się w zmienianie liczebników przy jego nazwie. PiS w zasadzie nie ma nic realnego i konstruktywnego do zaoferowania, ale swoje poparcie miec będzie, bo w miarę stały elektorat populistyczny jest częścią naszego krajobrazu.
Być może jak na intelektualne (nie)możliwości PiS ten projekt jest dobry, ale jak na potrzeby Polski, jest niestety beznadziejny. To jest projekt konstytucji wasalnego wobec Watykanu państewka. O przywiązaniu do krzyża i wiernopoddańczym - nota bene fałszywym - stosunku PiS do kościoła nie trzeba robić zapisów w Konstytucji, niech to sobie wpiszą w status partii. Państwo musi być świeckie. Pewnie nawet Bóg ewoluował obserwując dzisiejsze realia swojej kreacji i czuje się zażenowany i bezradny konserwatyzmem i ograniczeniem swojego stada baranów z PiS.
Opresyjne narzucanie światopoglądu chrześcijańskiego przez bezceremonialne wieszanie krzyży wszędzie, karanie za to, że dziecko nie chodzi w szkole na religię, zmuszanie wszystkich do płacenia daniny na KK itp. To przykłady włażenia w butach w intymne sfery obywatela, to dokładnie takie samo zło jak propagowanie hitleryzmu.
Co do projektu "rewolucji w sądownictwie" jak to okreslił żoliborski strateg, po co tak komplikowac sobie zycie? Nie lepiej poprostu zapisac w konstytucji, że "sędzia ma obowiązek wydawac wyroki na telefon z kancelarii prezydenta"?  I szybciej i taniej.. 
Myślę, że ten projekt PiS nie jest obliczony na to, że zostanie uchwalony. To tylko próba podkreślenia tożsamości z elementami jedynosłuszności. Przykład nieporadnego i nastawionego negatywnie prezydenta Kaczyńskiego paradoksalnie ilustruje, że nie można powierzać państwa jednej osobie.

Konstytucja nie jest od regulowania ansów politycznych . Jeśli są nieprawidłowości w funkcjonowaniu organów państwa, to jest to wina ludzi a nie konstytucji, która zakłada niezależność 3 fundamentów państwa. Tę niezależność chce zburzyć Kłamczyński mieszając różne pojęcia, bo przecież  konstytucja to nie książka - ma być krótka, klarowna i zrozumiała dla obywatela i coś mi się widzi, że Kłamczyński pomylił konstytucję z książeczką do nabożeństwa.

Yarosławie Kłamczyński, zajmij się pan modelarstwem. Zbuduj sobie pan kolejkę, postaw domki, ludziki i wymyślaj dla nich konstytucję .... bo tego typu głupoty jak wasz projekt "Konstytucja IVRP" to  nic innego, jak gwóźdź do politycznej trumny.
Eliza (07:29)

13 stycznia 2010

Pechowa 17-nastka prezydenta Kaczyńskiego..

Kłopoty z koordynacją obchodów 600. rocznicy bitwy z zakonem krzyżackim. Samorządowcy zaplanowali kulminację na 17 lipca, a prezydent RP, który objął honorowy patronat nad jubileuszem, zaprosił głowy innych państw dwa dni wcześniej.
W tym roku ze względu na jubileusz, uroczystości pod Grunwaldem będą trwały aż trzy dni - od 15 do 17 lipca. Starcie wojsk jako najważniejszy wydarzenie, samorząd województwa zaplanował na sobotę 17 lipca. Tymczasem na 15 lipca główne uroczystości pod Grunwaldem z udziałem głów środkowoeuropejskich państw zaplanował prezydent Lech Kaczyński, który ma honorowy patronat nad obchodami. Jeśli prezydent nie zmieni daty państwowych uroczystości pod Grunwaldem, to trzeba będzie rozważyć, czy nie skumulować najważniejszych imprez na 15 lipca.
Czy zatem będą dwie uroczystości, jedna organizowana przez prezydenta, druga przez samorządowców?


Bitwa pod Grunwaldem to proste. Hufce zbrojne "Solidarności" wypędziły Krzyżaków. Pan Prezydent na koniku rasy PONY - z uwagi na niemożność wejścia na normalnego konia pogonił wrogów. To Jego brat Jarosław - a nie żaden tam Witold - poprowadził wojska do boju. Bój przygotował - dzięki operacjom wywiadowczym - SCOOBY DOO - Antoni Macierewicz. Bez brody, by go wróg nie rozpoznał. I tak toczyła się ta bitwa ... Tylko wraże komuchy przedstawiały to w nieprawdziwym świetle...
A na poważnie.
Na szczęście pod Grunwaldem naszymi wojskami dowodził Jagiełło, a nie jakiś Kaczyński, bo wówczas mielibyśmy zapewne rocznicę klęski.
Na szczęście również 600 lat temu robili to ludzie, którym logiczne myślenie nie było obce - czego się spodziewać po Kaczyńskim? nawet polskiego hymnu nie zaśpiewa, bo nie zna słów,  teraz ktoś z kancelarii powinien pilnować, żeby nie pomylił Jagiełły pod Grunwaldem z Sobieskim pod Wiedniem...Ciekawe też czy prezydent będzie przepraszał Kanclerz Merkel za pogrom na Krzyżakach? właściwie powinien - Zakon, gdyby nie sczezł, byłby z nami w NATO....

Smutne to, że musimy chwalić się historią bo teraźniejszych osiągnięc nie mamy wiele, więc ministrowie Pana prezydenta niech nie dadzą następnej plamy i nie wywieszą flag na limuzynach zagranicznych gości w niewłaściwym kierunku...
Prezydent Kaczyński kolejny raz zachował sie jak Zosia Samosia, która niczego z nikim nie musi koordynować, bo przecież to do niego mają się dostosować. Może i jest najważniejszym urzędnikiem w państwie, ale czy koniecznie musi akurat w ten sposób tę swoją ważność udowadniać? Naprawdę nie ma innego sposobu? Jakiegoś bardziej skutecznego i po prostu dorosłego?
To że pan prezydent boi się panicznie cyfry „17” nie znaczy, że każdy wierzy w gusła i czarnego kota, akurat tu prezydent lęków nie ma, pałacowy kot jest koloru czarnego, ale to i tak dobrze, że prezydent nie zaczął świętowania tejże rocznicy w zeszłym roku... A tak na marginesie przeświętują nam Polskę, a ZUSy, KRUSy, służba zdrowia i inne sprawy sobie leżą.. ale co tam,  my poświętujmy.
A obserwując przygotowania do rocznicy dziwię się, jak my tę bitwę wygraliśmy?
Eliza (14:50)

11 stycznia 2010
Czy Polacy to oszuści?


Skomplikowany system podatkowy, wysokie koszty pracy i przekonanie, że państwo marnotrawi nasze podatki, wpychają polskich podatników w szarą strefę i zachęcają do oszustw - wynika z raportu o oszustwach podatkowych przygotowanego przez experta BCC.
Polacy sa rekordzistami. Udział szarej strefy w polskim PKB sięga 25 proc. Średnia dla całej Unii to tylko 15 proc. Gdyby ograniczyć szarą strefę w Polsce do poziomu średniej w UE, budżet miałby dodatkowe dochody podatkowe przekraczające 20 mld zł. Jak kantują Polacy? Najprostszym sposobem uniknięcia opodatkowania pracy jest „praca na czarno”, bez podpisanej umowy, najczęściej w rolnictwie czy budownictwie. W przypadku pracowników stałych, pracujących w zakładzie przedsiębiorcy częściej zaniża się wysokości faktycznego wynagrodzenia. Inna wielka grupa oszustw to ukrywanie przychodu. Firmy usługowe wiedzą, że nienabijanie towarów na kasę fiskalną wiąże się z mniejszym ryzykiem... po godz. 17, gdy kontrolerzy nie pracują. W raporcie chodziło o pokazanie banalności sposobów wykorzystywanych powszechnie przez wielu podatników, ze szkodą dla gospodarki, państwa i uczciwych przedsiębiorców. Fiskus pozostaje wobec tych praktyk kompletnie bezradny, kupia się natomiast  na coraz to bardziej wymyślnych metodach przyłapywania uczciwych podatników na potknięciach i pomyłkach.



Myślę, że polski system finansowy nie jest bardziej skomplikowany,  niż w innych krajach. Jednak Polacy nie mają większego pojęcia o współczesnym kapitaliźmie. Widzą go w XIX wiecznych realiach i jako efekt propagandy opozycji z czasów PRL. Wtedy mówiono, że w kapitaliźmie wszystko jest tylko dobre. I teraz każdy nie mający żadnych kwalifikacji do prowadzenia biznesu myśli, że może być skutecznym biznesmenem. Ale ponieważ nie potrafi konkurować na rynku więc chciałby nie płacić podatków. Należy walnąc się w pierś i powiedziec szczerze jak jest -  Polacy sa przyzwyczajeni do kombinowania i oszukiwania. Mają niski poziom wartości moralnych w czym swój udział ma religia. Czci się "złotego cielca" JPII,  nie mając jednocześnie zadnego respektu do jego nauki. Zresztą Kościól tego nie oczekuje. Chce tylko akceptacji dla samej instytucji i rytuałów.
Wbrew notorycznemu powtarzaniu jak mantrę, Polska nie jest biednym krajem, wręcz przeciwnie, o ile pamiętam mieści się w pierwszej 30-tce najzamożniejszych. Także wpływy podatkowe nie są niskie. Wystarczy spojrzeć na wielkość polskiego budżetu.
Problem tkwi w skandalicznie marnotrawionych podatkach. Dla przykladu:
- przywileje emerytalne górników na koszt podatnika
- skandaliczne przywileje służb mundurowych
- skandaliczne przywileje podatkowe rolników
- absurdalne przepisy rentowe (wystarczy przypomnieć, że nawet osoby rzekomo całkowiecie niezdolne do pracy mogą pracować i zarabiać
- finansowanie KK ........ można by tak wyliczac do jutra.

Każda zorganizowana przestępczość zaczyna się od tego samego: państwo wprowadza bezsensowne, nieżyciowe prawo, czasami wystarcza jeden przepis. Obywatele najpierw próbują je przestrzegać, potem pukają się w czoło, w końcu zaczynają kręcić i kombinować. Tak powstaje szara strefa. Ale prawo nie chroni tych, którzy je "omijają bokiem", bo w jego świetle są przestępcami. Szarostrefowe biznesy są więc bezkarnie łupione przez zawodowych zlodziei, a inni - ci lepiej zorganizowani w strukturach mafijnych- proponują "ochronę" w zamian za haracz. Państwo zaś walczy z nimi wszystkimi - szarą strefą, złodziejami i mafią - najczęściej nie widząc związku przyczynowo-skutkowego między nimi, a stanowionym przez siebie prawem. Kiedy go zauważy, najczęściej zmienia bezsensowne przepisy, ale wtedy jest już za późno - istnieje już znakomicie rozwinięty system nielegalnej gospodarki, który trudno zalegalizować, ktory przerzuca się na dziedziny, których państwo nigdy nie uzna za legalne. Na przykład narkotyki czy hazard.
Fiskus powinien zmienić swoje podejście do podatników. Zakazane powinny być takie działania, które rujnują zaufanie podatników do państwa np.wszczynanie egzekucji wobec tych podatników, którzy będąc w tarapatach, poprosili o rozłożenie podatku na raty.Dlatego reforma finansów jest niezbędna, teraz nie za 5 czy 10 lat
Eliza (07:21)

10 stycznia 2010

Orkiestra OWSIAKA piętą achillesową Rydzyka


Tuż przed osiemnastym finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zaktywizowali się słuchacze Radia Maryja, którym toruńska rozgłośnia chętnie udostępnia swoje audycje, aby mogli do woli szkalować Jerzego Owsiaka
Na kilka dni przed finałem WOŚP mogliśmy z anteny dowiedzieć się, że Owsiak to "wilk w owczej skórze" który "sobie żyje" z pieniędzy zbieranych na pomoc dzieciom, demoralizuje młodzież, rozpijajac ja i wtrącając w narkomanię, utrzymuje sektę. A tak w ogóle to Orkiestra nie ma racji bytu, bo zakup sprzętu medycznego to obowiązek państwa.



Owsiak przez kilkanaście lat wypracował sobie opinię rzetelnego działacza charytatywnego - łamiąc jak zapałkę kilkanaście wieków monopolu kościoła na zbiórki charytatywne. I to katolickiej Polsce. To się po prostu w głowie nie mieści. Nic dziwnego, że Caritas czy Rydzyk są oburzeni i obszczekują Owsiaka, gdzie tylko mogą. Ale czy ktoś im bronił być uczciwymi?
Jak bardzo trzeba być ograniczonym, by z powodu własnego wewnętrznego jadu i zawiści krytykować akcję, która jakby nie było przynosi ogromne korzyści? W wielu szpitalach, gdyby nie ten sprzęt, nie udałoby się uratować życia lub zdrowia wielu istot ludzkich. Co przeszkadza Radiu Maryja, że takie akcje podnoszą solidarność społeczną? Nie rozumiem czemu państwo nie miałoby nawet dokładać Owsiakowi skoro z państwowej kasy szły środki na Swiątynię Opatrzności?!
Działalność Orkiestry jest czymś szczególnym. I sądzę, że koszt jaki wnosi państwo w Orkiestrę jest adekwatny do faktycznych efektów działań Fundacji Owsiaka. Państwo nigdy nie przekazałoby takich pieniędzy. A jeśli jest możliwość wsparcia kogoś, kto znalazł sposób na wsparcie lecznictwa to nie widzę powodu, dla którego nie miałoby tego robić. Pieniądze, jakimi państwo wspiera Owsiaka są w pewien sposób inwestowane w imprezę, której zyski - finansowy i moralny - przewyższa koszta.
Uważam, że CBA powinna zapukac do Caritasu i spytac gdzie są pieniądze, wielkie pieniądze np. z sms-ów dla ofiar tsunami i dlaczego ofiary tsunami jeszcze pieniędzy 5 lat po tragedii nie dostaly? Powinni też udostępnic własne rozliczenia finansowe, o rozliczeniach ze zbiórki milionów zł przez Rydzyka na ratowanie stoczni już nie wspominam.
Podsumowujac myślę że RM, KK czy Caritasowi chodzi przedewszystkim o te miliony, które nie idą na tacę i na datki na RM (czytaj Radio Mamona), a do puszek Orkiestry. Do tej pory kościół i jego organizacje miały monopol na akcje charytatywne, a tu okazało się, że skuteczniejszy, uczciwszy i po prostu lepszy od nich jest człowiek, który nie wyciera sobie gęby "wartościami chrześcijańskimi". Nie chcą pozwolić, by ludzie przekonali się, że można być dobrym,  porządnym obywatelem i wcielać w życie piękne idee nie oglądajac się na kościół i jego puste hasła o wartościach chrześcijańskich, jakoby bez nich człowiek nie mógł być dobrą istotą.
Pozatym, Owsiak odbiera kościołowi target w postaci młodzieży, która zamiast kółek różańcowych wybiera Przystanek Woodstock i samodzielne myślenie, cieszenie się życiem na ziemi. Ci młodzi ludzie nie dadzą się nabrać na to, że muszą zapłacić Rydzykowi za bilet do nieba ...


Eliza (06:15)

07 stycznia 2010
Ziobro coraz bardziej przypomina Siudą Babę


Europoseł Z.Ziobro (PiS) skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu R.Kaliszowi (SLD) w związku z wypowiedziami posła lewicy pod adresem ministra sprawiedliwości za rządów PiS.Chodzi o publiczne wypowiedzi Kalisza, że Ziobro popełnił przestępstwo w związku z tym, iż na przełomie lat 2005/06 r. ujawnił prezesowi PiS, jako osobie nieuprawnionej, materiały z postępowania w sprawie mafii paliwowej. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura w Płocku, która śledztwo umorzyła z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. Kalisz, odnosząc się do wniosku Ziobry powiedział, że Ziobro boi się przesłuchania przez komisję śledczą ds. zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidy, której Kalisz przewodniczy i swoim wnioskiem chce go wykluczyć z udziału w przesłuchaniu.


Myślałam, że politycy PiS, a w szczególności Ziobro, już dawno osiągnęli szczyt bezczelności i obłudy, ale widzę, że nadal się rozwijają w tej kwestii. Lajkonik krakowski-Ziobro niech najpierw raczy wykonać prawomocny wyrok sądu, który ignoruje od dłuższego czasu, a potem niech się wypowiada o innych.
Trudno o większy kontrast między politykami, jaki istnieje między tymi dwoma posłami. Kalisz - jest człowiekiem spokojnym, rzeczowym i niezmiernie solidnym w swojej inteligentnie wyważonej argumentacji. Krakowski lajkonik-  sprawia wrażenie egzotycznego i socjopatycznego manipulanta i polityka, dla którego rządy prawa i dobre imię instytucji państwowych są czymś kulturowo obcym i niezrozumiałym, czymś nieprzyswajalnym jego partii politycznej. Ten krakowski prawie-prawnik, uczący się języków obcych w Parlamencie Europejskim na koszt polskiego podatnika powinien wziąść sobie za wzór swego kolegę partyjnego, posła Mularczyka, który jako jedyny PiSowską bezczelność łagodzi słodkim dziewczęcym rumieńcem.
Poseł Kalisz komentował doniesienia prasowe, to oczywiste, opierając się na najlepszej wiedzy jaką posiadał. Zarzucanie mu mówienia nieprawdy jest chwytem ponizej pasa, który akurat w tym wypadku jest na wysokości kolan. Kalisz dokonał oceny w oparciu o dostępną mu wiedzę i nigdy nie nazwał z tego co pamiętam, Ziobry przestępcą. To samo co Kalisz,  wypowiadało się wtedy conajmniej kilku prawników pytanych o opinię.
Ziobro jednak zamierza pozwać akurat Kalisza i to akurat teraz. Czytałabym to raczej jako grę, przed własnym elektoratem. W ND będą mieli okazję do obsmarowania Kalisza i wykreowania Ziobry na męczennika, to często powtarzany chwyt, ale widocznie jeszcze się nie zużył. Ten sam numer zastosował Ziobro przed sądem w Krakowie. Najpierw przez parę miesięcy kluczył, zasypywał sąd wnioskami, po czym po paru miesiącach odkrył, o dziwo!!, że sędzia może być stronniczy i zażądał jego wykluczenia. Nic nie wskórał wobec braku podstaw, ale do dziś kreuje się na ofiarę spisku sądowego, a wyznawcy (czytaj mohery) wierzą w to święcie.
Teraz chodzi o to samo, chodzi o budowanie atmosfery spisku wokół nieboraczka. To cyniczna gra oparta na bezczelności, a tej przecież politykom PiS nie brakuje. Efekt wzmacniają "gryzipiórki" skupieni na Salonie24 czy portalu Onet i jak możemy obserwować po tym co pisze nasz blogowy kolega  Migawki czy inni PiSowscy posłowie daje to skutek natychmiastowy i trwały zarazem.





-----------
Siuda Baba to mężczyzna przebrany za usmoloną kobietę. Nosi duży krzyż w dłoni, na szyi sznury korali, o ironio!!!z kartofli, na plecach duży kosz owinięty płachtą, a w ręce bat unurzany w sadzy. Chodzi od domu do domu z Cyganem. Najpierw odśpiewują piosenkę, a pod jej koniec  Siuda Baba z Cyganem czernią twarze i ręce domowników czarną mazią z sadzy.

Eliza (17:37)

05 stycznia 2010
Autoholicy czy potencjalni bandyci za kółkiem?


Na skrzyżowaniu we Wrocławiu, na światłach zatrzymały się Skoda i Volkswagen-bus. Między kierowcami doszło do ostrej wymiany zdań i kierowca Skody tak się zdenerwował, że wysiadł z samochodu i zaczął kłócić się z kierowcą busa. Wtedy podszedł do niego mężczyzna z innego auta, Mercedesa i zadał mu cios ostrym narzędziem w okolice klatki piersiowej. Volkswagen i Mercedes natychmiast odjechały. Karetka przewiozła 34-letniego rannego mężczyznę do szpitala, gdzie zmarł. Policja szuka świadków.

Czasami sie zastanawiam po cholerę takim kierowcom prawo jazdy? Im potrzebne są: łomy, siekiery, maczety czy noże...
W ludziach jest dużo złości i agresji. Wyzwalanie się agresji pozwala anonimowość, jedni agresję rozładowują w necie, inni za kółkiem. Skoro już zapoznamy sie z agresją w necie to zapamiętajmy, że tym samym obdarzą nas na drodze w sytuacji konfliktowej. Dobra rada – trzymac dystans do jednych jak i drugich.
Co roku ginie wielotysięczne miasto na polskich drogach. Wielu kierowców zabija prawie świadomie, potrafią przyśpieszyć, aby rozjechać psa, czy kota, postraszyć pieszego czy rowerzystę klaksonem... Przejechana osoba w wielu przypadkach już nie opowie jak doszło do wypadku. Posiadanie auta u części ludzi powoduje mówiac kolokwialnie "spore odchylenia".
Od kilku lat można zauważyc kuriozalne zjawisko – ogromne więzi identyfikacyjne ludzi z autami. Nie ma złotego środka co zrobic aby to zjawisko się nie zaostrzało, może warto zacząć ograniczać ruch aut zanim będzie za późno?  Bo żadnymi przepisami ani działaniami policyjnymi nie uda się wyplenić chorobliwych zachowań kierowców. A fakt jest ewidentny - auto powoduje wzrost agresji. Często można zauważyc np. właścicieli aut kopiących opony w trakcie stania w korkach. Wiele osób, ktorym odebrano prawo jazdy nadal siada za kółkiem, coraz więcej pijanych prowadzi pojazdy, coraz częściej pod wpływem narkotyków. Nie ma systemu,  który by to kontrolował.
Osobiście jestem za robieniem psychotestów dla kierowców. I dla początkujących jak i posiadaczy prawa jazdy, które nie może byc pozwoleniem do zabijania czy agresji.

Wszystko to co widzimy dziennie na drogach (wyprzedzanie to z lewej, to z prawej, prawie rozjeżdżanie pieszych, przejeżdżanie na czerwonym, wyzwiska, obelgi) przejawia się w kulturze słowa na forach i blogach. Niestety jest rownież prawdą, że duży odsetek polskich kierowców ma słomę w butach, czując się anonimowo za kierownicą myślą, że mają poczucie jakiejś władzy, łamią świadomie przepisy, a na zwróconą uwagę reagują agresją. To typowe buractwo z dużym karkiem, małą mózgownicą i mentalnością bandyty. Takich buraków poznaje się z daleka, nawet jak są dobrze ubrani, bo wyraźnie widać ich prymitywne rysy twarzy, a z bliska widać tępą gębę bez oznak myślenia. Czyja to wina? Kultury, to bezdyskusyjne. Ale też i Policji, która nie tępi i nie karze z determinacją  takich bezmózgów za kierownicą.
Wsród moich znajomych, wielu zastanawia się czy nie zakupić paralizatora na co bardziej krewkich, ale czy będa mieli czas i okazję go użyc w razie agresji, jak w tym przypadku we Wrocławiu??
Skąd tyle zdziczenia w społeczeństwie?  Dorośli ludzie nie potrafią już ze sobą rozmawiać, ta ciagła gonitwa za mamoną, depcząc po drodze wszystko i wszystkich. Przyjaźń, miłość, wyrozumiałość, wreszcie życie ludzkie, straciły swoją wartość. Czego potrzeba ludziom aby się opamiętali? Po latach wojny i poniżania, ludzie byli dla siebie życzliwi i mili pomagając sobie nawzajem.
Pamiętam jak po śmierci JPII, przez moment, coś w ludziach drgnęło. Niestety Jego nauki, mimo tak licznej za każdym razem grupy słuchaczy, nie trafiły do ludzkich pustych głów i serc!

Myślimy, że jestesmy cywilizowani,  chyba jednak w prostej linii do goryli nam niedaleko, ale nawet wśród zwierząt nie ma takiej bezwględności.  Ta ofiara agresji ze Skody musiała trafić na jakąś mafię, prawdziwy pech. Kondolencje dla rodziny, niezależnie jaka była wina ofiary.
Trzymam również kciuki za powodzenie policji w odnalezieniu tych bydlaków.
Eliza (22:04)

03 stycznia 2010
Turcja puka do drzwi Europy, Bułgaria szantażuje.

Bułgaria domaga się od Turcji 20 mld dolarów za zgodę na jej przystąpienie do Unii Europejskiej - powiedział w wywiadzie dla dziennika "24 czasa" minister Bożydar Dymitrow. Według niego wypłacenie odszkodowań za majątki wysiedlonych na początku XX wieku Bułgarów będzie stanowczym warunkiem Sofii w trakcie negocjacji o akcesję Ankary do UE.
Jak widzą Turków Europejczycy i Polacy?
Polacy na ogół mają dobrą opinię w Europie jako pracownicy, choc zdarzają się sytuacje rzucające negatywny cień na całą nację, ale jakkolwiek Polak za granicą kojarzyłby się negatywnie, to nie słynie on z brudu, z burd społecznych czy z odmienności religijno-moralnej i taki przykładowo Holender na polskiego sumiennego pracownika nie narzeka. A Turka do pracy nie przyjmie. Powody? Nie można ich zmusić do przestrzegania higieny,  nie są opłacalni, gdyż mają swój święty miesiąc, wtedy ich produktywność bardzo spada (duże straty dla pracodawcy), np. Polacy świętego miesiąca nie mają, podobnie jak Holendrzy. Szereg Turków jest w pracy arogancka - swe obowiązki próbują zrzucać na innych (w tym również na Polaków), każdy awans wykorzystują do nadużywania władzy, co doprowadza do błyskawicznej redukcji zatrudnienia na własne życzenie osób podległych, co w efekcie prowadzi do spadku produktywności. W otoczeniu Turków jest strasznie niemiło być katolikiem, a juz marzeniem ściętej głowy jest poślubienie Turczynki czy Turka przez Europejczyka czy Europejkę. Większośc Turków zamieszkujących Unię, na codzień, prywatnie, praw Islamu nie przestrzega, piją wódę, piwsko, palą marihuanę i inne zielska, niszczą mieszkania socjalne,  nie stawiają się punktualnie do pracy by póżniej miec pretensje, że ich zwolniono.
Turcja to piękny kraj, z bogatą historią i ciekawą kulturą, ale takich ludzi (o takiej mentalności) ludzie poprostu się boją, nie chcą aby ich dzieci czerpały takie wzorce zachowań od kolegi Turka. Uważają, że pomimo potencjalnych zysków gospodarczych wynikających z przyłączenia Turcji do Unii Europejskiej, należy bardzo poważnie rozpatrzyć aspekt kulturowy tej procedury.
Powyżej to opinie Europejczyków i Polaków na podstawie forów dyskusyjnych prywatnych i publicznych - GWyborczej, Polityki, ONETu, RTL-TVi, La Libre Belgique, Le Soir, to nie jest moja opinia!!!
Wielu publicystów i politologów zajmujących się tym tematem w Europie uważa, że Turcja i Turcy są najbardziej europejscy spośród  krajów islamskich. Że walczą o coś, co na przykład w Polsce jest nie do przyjęcia - o państwo niereligijne. 
Uważaja również, iż Turcja to pomost do rozwiązywania spraw islamskich. Polacy w ogromnej wiekszości są przeciwni przyjęcia Turcji w poczet członka Unii Europejskiej. A jeszcze nie tak dawno pewien mało doskonały kraj, jak na europejskie standardy, o nazwie Polska, nie miał szans być w Unii Europejskiej ( biedny, zacofany zakompleksiony, czasami niemoralny....itp) Nasuwa się więc pytanie, czy mamy moralne prawo zamykać drogę innym? Wiele osób podważa europejskość Turcji, poprzez historię , religię, barbarzyństwo itp. Ludzie poprostu boją się czy nie otworzy to mostu dla przepływu islamskich ekstremistów muzułmańskich do Europy.
Kwestie Turcji i jej miejsca w Europie nie będą rozgrywały się na forach i blogach internetowych, ale na forum Parlamentu Europejskiego i pewnie w referendach państw unijnych.  
Turcja to również wyzwanie dla głównych graczy w Unii Europejskiej, czyli Francji, Niemiec i UK. Turcy to młody, dynamiczny naród o dużym przyroście naturalnym. Problem dla Francji, Niemiec i UK nie stanowi Turcja obecnie, ale za 10-20 lat. Sama Turcja prowadzi po mistrzowsku politykę zagraniczną, doskonale rozgrywając na swoją korzyść sprzeczności pomiędzy Zachodem a Rosją, Zachodem i krajami Bliskiego Wschodu, Zachodem i Iranem. Myślę że jeżeli Turcja wejdzie do Unii to tylko na wygodnych dla siebie zasadach. Faktem jest również to, że kraj ten nie potrzebuje unijnej zapomogi dla swojego rozwoju, nie jest to więc argument, którym Unia może w stosunku do Turcji
grać. Turcja obejdzie się bez dotacji i programów dostosowawczych. Tureckie rolnictwo może być również niezłym wyzwaniem dla rozmiłowanych w opiece państwa rolników francuskich.

Pomimo, że kulturowo Europa jest mocno zróżnicowana i Szwecja od Hiszpanii czy Łotwa od Grecji mocno się różni,  integracja europejska potrafi wygasić wiele różnorodnych zadawnionych konfliktów. Jak w tym przypadku Bułgarów i Turków, podobnie jak między Polakami a Niemcami,
Węgrami a Rumunami itd. UE potrzebuje rozszerzenia na bogate i silne państwo.

A jakie jest Wasze zdanie?
Eliza (23:24)

01 stycznia 2010

ORĘDZIE PREZYDENTA – łabędzi śpiew...


2010 to będzie rok wielkich rocznic - 600. rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem, 90. rocznicy cudu nad Wisłą, 30. rocznicy powstania ruchu Solidarność....Rok 2010 to też czas naszej radosnej nadziei. Nie tylko tych Polek i Polaków, którzy są wierzący. To czas beatyfikacji Jana Pawła II, wielkiego papieża-Polaka, a także ks. Jerzego Popiełuszki. To wydarzenia, które podnoszą rangę naszego kraju - mówił prezydent Lech Kaczyński w specjalnym orędziu do narodu.


"Gumno moje ojczyste, wybrany Narodzie
Co upijasz się w święta, a święta masz co dzień
Dzielne my są gieroje, nikt nam nie dokopie
Bo my zawsze na czele, w durnej Europie
A jak nam odbiorą najświętsze wartości
Kosy na sztorc postawim i połamiem kości
Ale, że tym łamaniem łatwo się męczymy
Włazim zaraz na piece i jak dzieci śpimy"

Kabaret ELITA



To było żenujące orędzie. Prezydent Kaczyński minął się też z powołaniem - powinien zostać księdzem. Będąc świeckim urzędnikiem w swoim orędziu upoważnił się sam do wąchania sutanny. Przewodni temat orędzia głowy państwa - uroczystości kościelne.
I kiedy kryzys jeszcze szaleje, kraje bankrutują (Grecji i Hiszpanii wcale nie do śmiechu), Pan Prezydent za najważniejszą w 2010 r uznał ni mniej ni więcej - rocznicę bitwy pod Grunwaldem i beatyfikację JPII i ks
.Jerzego Popiełuszki ....reszta to już było masło maślane.

Uważam, że porównanie przez prezydenta Grunwaldu z jakąś zgrają roboli mianujących się związkami zawodowymi, szumowin od palenia opon i "obalania i wyżynania frajerów z PO" i nie potrafiących nic innego, jest wyjątkowo nie na miejscu. Ale z pewnością od Jagiełły, Zawiszy Czarnego czy Powały z Tczewa nie usłyszałby "spieprzaj dziadu!".
Co do beatyfikacji, nie wiem w czym miałyby one Polsce pomóc? Czyżby Pan Prezydent cicho liczył, że ci beatyfikowani , o których tak się martwi, pomogą Mu zza światów w przetrwaniu na kolejną kadencję "przy korycie"? No i co z tych beatyfikacji będzie miał przeciętny Polak?  więcej na stole, w lodówce czy portfelu?

Ale w największe osłupienie tego kabaretowego orędzia wprawiła mnie odpowiedż prezydenta Kaczyńskiego na pytanie – czego sobie życzy w 2010 r. ? Odpowiedź brzmiała : "aby moja misja się nie skończyła". Ani słowa dla Polski i Polaków.... Mógł się równieź Prezydent wznieść na wyżyny i wyciągnąc rękę do rządu, ale  wystąpił tylko jako Kaczyński. Słabych PR-owców ma Pan Prezydent, przeciętny Polak zrozumiał pewnie tak:

Szanowne Polki i Polacy
Szanowna małpo w czerwonym, drogi Irasiadzie

Za kilka godzin przywitamy Nowy Rok 2010. Oznacza to, że skończył się rok 2009, a po 2010 będzie 2011. Ten rok, który minął, czyli ten 2009 był rokiem po roku 2008 i był ciężkim rokiem. Tak jak 2003. Najlepszymi latami były tylko lata 2005 - 2006.
Drodzy Rodacy
Waszemu optymizmowi zawdzięczamy to, że Polska wyszła z kryzysu prawie obronną ręką. Powiedziałem to choć wiem, że brat mi tego nie wybaczy.
Jednak nie bezrobocie jest istotne, nie kryzys jest istotny. Rok 2010, czyli ten po 2009 i przed 2011 to będzie rok wielkich rocznic: 600- rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem, 90 rocznicy Cudu nad Wisłą, 30 rocznicy powstania ruchu "Solidarność", który wstrząsnął Polską i dzięki któremu sprzedaż petard rośnie z roku na rok.
Rok 2010 to też czas naszej radosnej nadziei, nie tylko tych Polek i Polaków, którzy są wierzący, myślę, że wszystkich (choc rzadko myślę). To czas beatyfikacji głowy Kościoła Katolickiego Jana Pawła II, wielkiego papieża Polaka. Czego nam poza nowymi kościołami jeszcze trzeba?
Jestem głęboko przekonany, że rok 2010 będzie lepszy od tego, który mija, czyli 2009, ale gorszy niz ten, który będzie czyli 2011. To, co udało nam się w mijającym roku, pogłębimy jeszcze w roku przyszłym, i w przyszłym i przyszłym. I że Polska pozostanie krajem sukcesu (wybacz Jarosławie).

Koniec orędzia, spieprzajcie dziady.

I tak na koniec, Panie Prezydencie, pańscy chłopcy-narodowcy od PR-u zapomnieli postawic krzyż w tle za panem, Ojciec Rydzyk panu tego nie wybaczy.
Myślę że też potrafiłabym układac kolejne pańskie orędzia, tak dla przykładu w 2011r. będzie rocznica wprowadzenia stanu wojennego, w 2012 setna rocznica zatonięcia Titanica, czy 50 rocznica II Soboru Watykańskiego...

Mam nadzieję, że była to ostatnia Kaczorynka w odchodzącym roku! Jednego Prezydent Kaczyński zapomniał, a mianowicie pożegnac się  Polakami..... na zawsze.

Eliza (23:58)

wtorek, 1 grudnia 2009

GRUDZIEŃ 2009 wszystkie wpisy



    Samych szczęśliwości w Nowym 2010 Roku

                      

Politycy też bawić się będą na balach sylwestrowych i tak: eurowazeliniarze na dyskotece  w Brukseli, zaprosili nawet na ten bal swego Ojca duchowego, Ajatollacha Rydzykoni, który to po Sylwku udaje się w pielgrzymkę do USA oskubać Polonię amerykańską
http://elfyourself.jibjab.com/view/XvSbLZPCDs3YrVx9yDzI

Prezydent z myślą o wyborcach wiejskich nie urządza balu w pałacu Namiestnikowskim, wynajął skromną fermę, aby pokazac wyborcom że jest "swój chłop"
http://elfyourself.jibjab.com/view/SAaJyj2eYnzJwYfk0HOA

W podziękowaniu za lizanie butów prezes YARO zaprosił na fermę ścisły sztab kombinatorów ups....literówka, powinno być koordynatorów zwanych potocznie "przydupasami"
http://elfyourself.jibjab.com/view/tG39DwwsbavIAVomLp7p

A najpiękniejsza Polka, prawa ręka Ajatollacha, zaprosiła na Spartakiadę Zimową Łgarzy Politycznych najbardziej kochanych i najbardziej prawdomównych polityków naszego parlamentu
http://elfyourself.jibjab.com/view/ecdrxeJlQQY1piTk


Ja dziękuję Wam 23 000 razy za ponad 23 000 komentarzy, a z okazji Nowego Roku życzę Wam i Waszym bliskim otrzymywania od życia samych radosci, oraz satysfakcji dzielenia się tymi radościami z innymi.
http://www.youtube.com/watch?v=0wCntR-95FA&feature=related

Eliza (23:30)

29 grudnia 2009

Pośle Wasserman - bujać to las, ale nie nas!


Nie mam się czego wstydzić, tak naprawdę nie mam się z czego tłumaczyć - zeznał przed hazardową komisją śledczą Zbigniew Wassermann. Od dzisiejszego przesłuchania zależy, czy poseł PiS jak i jego koleżanka klubowa, B.Kempa wrócą do komisji. Posłowie PiS zostali wyłączeni z komisji śledczej na początku grudnia. W 2007 r. Z. Wassermann (wówczas koordynator ds służb specjalnych) i Beata Kempa (ówczesna wiceminister sprawiedliwości) zgłaszali uwagi do projektu zmian w ustawie hazardowej. Według PO, Kempa i Wassermann powinni zatem zeznawać przed komisją, jako świadkowie, bo brali udział w procesie legislacyjnym, którego badaniem zajmują się sejmowi śledczy.


Oglądałam ten PiSowski spektakl bezczelnosci, chamstwa i propagandy w wydaniu Z. Wassermana i jak przystało na PRLowskiego prokuratora wygłaszał mowy godne komunistycznych działaczy, ale z pewnością miłe uszom moherowych adoratorów.
Wasserman skompromitował się dzisiaj na całej linii. Widać, że facet doskonale wiedział o przekrętach PiSu, na dodatek sam jest umoczony poprzez swoich doradców i pomocników, etatowych pracowników kasyn i firm hazardowych. Jedno wielkie bagno.

Skoro PiS i jego przedstawiciele tacy prawi i sprawiedliwi to powinni bez szemrania i bez impertynencji spokojnie wytłumaczyć się ze swych ról w przygotowaniu poprzedniej ustawy. Wasserman cały wysiłek poswięcił na odpowiadanie nie na temat,  momentami zapominając  w jakiej roli występował przed komisją, a nawet posunął się do takiej bezczelności iż starał się dyscyplinować i kierować pracami komisji i jej przewodniczącego.
Momentami można było nawet Wassermanowi i współczuc, taki był żałosny, tak wił się jak piskorz, kłamiac jak z nut,  ale przed współczuciem powstrzymywała pamięc o komisji ds.PKN ORLEN i „szopki” jakie tam wyprawiał Wasserman,  każde pytanie było poprzedzone tezą. Nie dopuszczono Celińskiego do zadawania pytań świadkowi, zabroniono Widackiemu reprezentowania Kulczyka przed komisją, co okazało się bezprawne. Wasserman jeździł do Niemiec gdzie przesłuchiwał jakiechś szemranych świadków od których miał otrzymać „porażającą wiedzę”, ale od kiedy ci świadkowie zaczęli ujawniac fakty niewygodne dla Wassermana to okazało się, że są "mało wiarygodni".
Później, poza komisją, spektakl przed kamerami dała B.Kempa. Ta to ma parcie na szkło!!. Mam nadzieję, że po tym koszmarnym doświadczeniu niemożności ustalenia czegokolwiek z PiSem, Platforma Obywatelska już nigdy nie zrobi niczego pod presją politycznego Rydzykowa. Z. Chlebowski i M. Drzewiecki zasługują na moralne potępienie, a prokuratura powinna przeprowadzić postępowanie wyjaśniające "w sprawie", jeśli są ku temu powody. To wszystko. PO nie powinna już godzic się na powoływanie jakichkolwiek  komisji śledczych, gdyż służą one PiSowi i SLD do kompromitowania samej idei komisji śledczej.
Mam nadzieję że PiS nie doczeka w komplecie najbliższych wyborów i większość tej wierchuszki PIS-u będzie wybory oglądać zza krat więziennych, rzeczywistości zaczarowac się nie da nawet takimi „oratorami” jak Wasserman i Kempa.


To już niestety przeszlośc panie Wasserman:
http://haneczka1950.blox.pl/resource/Ku_Klux_Klan_4_RP.jpg
http://www.youtube.com/watch?v=GfvRxAWHz5w&feature=related
Eliza (07:21)

27 grudnia 2009
Dramat RPO - ostatkiem sił, uruchomił komputer.....

"Jak na ironię, leżę złożony ciężką grypą A/H1/N1. Sądziłem, że walczę o innych, okazało się, że i o siebie. Na razie bezskutecznie" - taką wiadomość od Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego mogli przeczytać po południu 25 grudnia użytkownicy serwisu Twitter. "Na ironię", bo Kochanowski mocno krytykował rząd i minister zdrowia Ewę Kopacz za działanie w sprawie wirusa świńskiej grypy, który pojawił się w Polsce. Pisalam na ten temat tu  http://eliza-dumoulin.blog.onet.pl/1,DA2009-11-13,index.html  
Dzisiaj 26 grudnia już mamy inne rewelacje , RPO dopytywany o wczorajszy wpis, przyznał: "Nie robiłem testu, ale myślę, że najgorsze minęło. Chorujemy zespołowo. Córka znacznie ciężej ode mnie przechodziła tę grypę, a że potwierdzono ją u córki, a ja - ponieważ jestem chory razem z nią - więc już nie robiłem testu. Ale według opinii lekarskiej jest tego duże prawdopodobieństwo " - powiedział.





Rzecznik Kochanowski „wiarygodny”... jak zwykle. Jeszcze trochę, kiedy powie, że po wtorku będzie środa - to zacznę się zastanawiać czy aby napewno. Jak mu nie wstyd? Pies drapał JEGO prestiż, ale on ośmiesza urząd - który Polakom jest potrzebny. Pamiętam, gdy powstało to stanowisko - cieszyłam się i myślałam - to wyznacznik prawdziwej demokracji. Bo każda władza korumpuje, a rządzącym - z jakiej partii by nie byli - zawsze mniej czy więcej uderza do głowy woda sodowa. Ktoś musi być NASZYM rzecznikiem - choćby kulawym (bo blisko rządzących) z natury. Pan Kochanowski zrobił z tego Urzędu partyjną propagandową szczekaczkę, a teraz udowadnia, że to klaunada za pieniądze podatników. I to już przestaje być śmieszne. PiS poprzez osobę Kochanowskiego nie wie już samo jaki bat ukręcic na minister Kopacz, aby Jej zaszkodzić?! W przypadku ochrony życia i zdrowia dla zarządzającego resortem nie mają znaczenia przypadki indywidualne, nawet tragiczne w skutkach. Ma znaczenie jedynie prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Sprawa świniej grypy została rozdęta medialnie - zupełnie nieproporcjonalnie do skali rzeczywistego zagrożenia. A RPO tylko wali parę w gwizdek partyjniacki PiSu. Postępuje w ten sposób zgodnie z przedwojennym porzekadłem: niech brzuch pęknie - byle gospodarza zniszczyć.  A postępowanie Ewy Kopacz nadal popieram i jestem pewna, że gdyby nie było tylu ludzi złej woli którzy wkładają jej patyk w szprychy, sprawy służby zdrowia z pewnościa wyglądałyby lepiej, bo Kopacz zapału do pracy ma za dziesięciu, niestety przeszkadzających w tej pracy i obrzydzających może liczyc na dziesiątki.
Gdzież zatem pan RPO nabawił się świniej grypy? Z pewnością nie w tramwaju. Przypomina mi się tu tekst Laskowika: "Ja was widziałem o świcie w tramwaju, jak powracałem luźno sobie z balu".....
Pan RPO powinien się autonomicznie zabezpieczyć. Ot, choćby namolnie nie uczestniczyć w zbiorowych imprezach - gdzie prawdopodobieństwo nabycia choroby jest wyjątkowo duże. Do takich imprez należą m.in. msze, które RPO wręcz uwielbia. No cóż - jakie zwyczaje, takie i choroby.

Po napisaniu art."Pani minister zaszczepic rzecznika, dostałam kilka e-maili, jakżesz dzisiaj aktualnych, przytoczę  jeden z nich: 
"Za komuny walczyliśmy ze sklepami za żółtymi firankami. Wtedy to było zasadne. Teraz powinniśmy walczyć ze zwykłymi zadymiarzami-karierowiczami jakim jest pan RPO! Jest ordynarnym przeżuwaczem forsy wyrabianej przez naród! Gdyby zwykły Kowalski zachorował na taką grypę, to miałby poważny problem. Jego śmierć wskutek tej grypy miliony razy byłaby bardziej prawdopodobna, aniżeli pana RPO. Pan RPO jest zatem za żółtymi firankami - i uważa to za zupełnie normalne zjawisko w kwestii demokracji i praw obywatelskich. On nawet się nie zastanowi przez sekundę nad tym: jakie leczenie przysługuje jemu, a jakie innym obywatelom! I tu właśnie widać szczególnie dobrze że RPO jest zwykłym, komuszym sekretarzem. Nie stoi tygodniami w kolejce do lekarza, a jego leczenie jest OBOWIĄZKOWO DARMOWE! Bo on jest taki ważniak jak sekretarz PZPR. 
I jaki on biedny! Na lekarstwa pewnie nie ma! Gdy przychodzę do mojej apteki osiedlowej, to ciągle widzę emerytów, którzy rezygnują z zakupu recepty. Pytają co muszą wykupić, aby się leczyć. Lekarz piszący taką receptę musi wiedzieć o tym problemie. Dlatego nie zazdroszczę lekarzom, jeśli są ludźmi uczciwymi. Bo oni i tak muszą wiedzieć, że ten chory człowiek i tak lekarstw nie wykupi.
Grażyna Konopka”

Przed chwilą dowiedzieliśmy się z telewizji, iż pan rzecznik Kochanowski tylko myślał, że jest chory na świńską grypę, ale już się b.dobrze czuje z czego mniemam, że z pewnością nie chorował na żadną grypę, bo chory wyleczy świńską grypę w tydzień, na sezonową chory potrzebuje nawet i 3 tygodnie. Co tu naprawdę jest grane? A może komuś potrzebny jest psychiatra??
Eliza (07:00)

23 grudnia 2009
 
Do światecznych życzeń dorzucę ten obrazek specjalnie dla "koguta" w podziękowaniu za wszystkie śmieszne wpisy, wesołych "ślizgów"
Eliza (08:24)

21 grudnia 2009
 
        Dobre słowo rozwesela serce każdego człowieka
       nie oszczędzaj miłych słów - wielu ludzi na nie czeka.


Z okazji Świąt Bożego Narodzenia

Moim Czytelnikom, wiernym Komentatorom jak i całej Rodzinie Blogerskiej bez wyjątku - wypoczynku w gronie rodzinnym, wyciszenia duszy, miłych chwil i samych radości z całego serca życzy
Eliza

Kiedy będziecie zasiadac do wigilijnego stołu pomyślcie przez chwilę o biednych i bezdomnych, o bliskich którzy odeszli, o naszych żołnierzach w Afganistanie i o naszych rodakach na obczyźnie.


------------------
Sobota, 26 grudnia 2009
Bardzo się cieszę że zamknęłam komentarze, choc wahałam się bardzo długo!! Kiedy czytam "życzenia" na wielu blogach, byłoby mi przykro czytac to samo na moim.  Wiem że stali czytelnicy i komentatorzy to zrozumieją.
Eliza (08:54)

18 grudnia 2009
"Arbeit macht frei" - ale hieny nie mogą pozostac na wolności !

Tablica z napisem "Arbeit macht frei" została skradziona w nocy z bramy muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Na historycznej bramie umieszczono już kopię napisu. - To nie była przypadkowa kradzież. Złodzieje musieli się dobrze przygotować
O zniknięciu tablicy straż muzealna powiadomiła policję o godz. 5.50. Jeszcze około godz. 3.00 strażnicy widzieli tablicę. W nocy dyżur w muzeum pełniło czterech pracowników ochrony. Policja poinformowała, że zabezpieczone zostały ślady w okolicy bramy. Sprowadzono psa tropiącego, który początkowo podjął trop. Zgubił go przy drodze, co sugeruje, że złodzieje dysponowali samochodem. Policja wyznaczyła pięć tysięcy nagrody za pomoc w odzyskaniu tablicy Na historycznej bramie umieszczono już kopię napisu. Napis "Arbeit macht frei" (Praca czyni wolnym) nad oświęcimską bramą został wykonany w obozowej ślusarni przez więźnia Jana Liwacza




Autor tego napisu -Jan Liwacz- więzień. Wykonał tą pracę na rozkaz Niemców, czy mógł nie wykonać rozkazu? Mógł. Zginąłby natychmiast. Jan Liwacz wykonał wiele innych "drobiazgów". Nie z własnej woli, bo odmowa równała się śmierci. Auschwitz nie był obozem rekreacyjnym.
Dawno już czytałam książkę "Byłem asystentem doktora Mengele". Węgra, który jako więzień przetrwał przymuszony do pracy z tym człowiekiem, nadającym się nie na lekarza, lecz pacjenta. Skrajnie sadystyczne eksperymenty na kobietach, mężczyznach, dzieciach, których dopiero śmierć czyniła wolnymi.
Z szacunku dla tych więźniów, tych ofiar, nie wolno kalac takich syboli jakim była ta tablica.

To jest przygnębiający skandal i jeżeli stac wszystkich na poważne komentarze, chętnie poczytam co o tym sądzicie, Ci którzy chcą "wrzucic" swoje luzackie myśli niech się wstrzymają.
Ukradziono bowiem nie samochód dyrektora Auschwitz, lecz jeden ze światowych symboli. Do jakich przestępstw ludzie są zdolni, w imię jakich ideologii ? Bezwzględni złodzieje czy przestępcy są na całym świecie, ale skandalicznym jest również stwierdzenie, że "narazie nie wiadomo jak do tego doszlo". Czyżby jedna z bezcennych pamiątek o charakterze międzynarodowym nie była monitorowana?! Tego nie zrobił pojedynczy menel. To musiał ktoś zorganizować. Pewne rzeczy są nietykalne, ta tablica to tak jakby Pana Boga okraść. Przecież to nie pudełko zapałek? W sklepie aferę potrafią zrobić jak staruszka wynosi kajzerkę w kieszeni, a tu tymczasem znika jak kamfora historia Polski. To jest zatrważające co się w naszym kraju dzieje. Czytałam na którymś forum, że „noc była mroźna...ochroniarzy czterech, komplet do brydża, więc lepiej w ciepełku posiedzieć, karcięta pomieszać, flaszkę albo i dwie wypić...” Lepiej żeby to była nieprawda. Sądzę, że szczegółowe wyjaśnienie tej sprawy leży w interesie narodowym.
Klimat dla takich kradzieży tworzy również obecna "polityka historyczna" - że w Oswięcimiu Hitler słusznie mordował rękoma swych pomocników Żydów i Cyganów, homoseksualistów i komunistów. Można o tym nawet w kościołach usłyszeć, choćby w wykonaniu Bendera czy J.R. Nowaka - których "uroda" by im kiedyś pobyt w obozie zapewniła.
Mój ojciec na pamięć znał drogę z Warszawy do obozu pracy w Kassel. W dokumentacji nie istniejącego. Spędził tam dwa pół roku, jego niemieccy właściciele wyleczyli go z wszawicy i
tyfusu. Najpierw, zanim tam trafił,  był to tylko obóz dla „ruskich”  jeńców. Niemcy nic im nie robili... i nic nie dawali, nawet jeśc, więc jeńcy jedli trawę, potem korę z drzew, potem trupy kolegów. Patrzył przez drut kolczasty na dogorywające trupy. Dzisiaj z pewnościa w grobie z hańby się przewrócił.

Skoro istnieją hieny, dla których nie ma żadnych barier moralnych, czekac należy kiedy zniknie Czarna Madonna, bo i do tego dojść może.
Już wiadomośc jest na pierwszych stronach światowych gazet i nikt nie będzie szanował kraju, który sam siebie i swojej historii nie szanuje. Nie wystarczy plucie na „ruskich i szwabów” żeby się uważac za patriotę! Dokąd zmierzasz Polsko?.
Eliza (20:21)

17 grudnia 2009
Niewolnicy z kraju nad Wisłą

100 złotych za miesiąc pracy dostawali cudzoziemcy zatrudnieni przez jedną ze szczecińskich firm, w podopolskich Karłowicach 58 Ukraińców i Tajów pracowało przy uprawie sadzonek kwiatowych po kilkanaście godzin na dobę przez siedem dni w tygodniu.Mieszkali w koszmarnych warunkach, szef firmy trzymał ich paszporty zamknięte w kasetce i płacił niewielkie zaliczki. Pod Lublinem w nieludzkich warunkach mieszkała i pracowała grupa kobiet z Filipin. Za codzienną pracę po kilkanaście godzin bez dni wolnych dostawały 450 - 700 zł miesięcznie.
W Polsce od dwóch lat walką z nielegalnym zatrudnieniem zajmuje się Państwowa Inspekcja Pracy,  inspektorzy skarżą się, że organizacją często niewolniczej pracy cudzoziemców zajmują się struktury mafijne, a z nimi trudno walczyć bez specjalnych uprawnień. Inspektorzy mają też niewielkie możliwości techniczne. Dostali kilka noktowizorów, radiotelefonów oraz kamizelek. Przy niektórych kontrolach inspektorzy po prostu boją się o swoje życie lub zdrowie.

.

"Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!"


Tak wołał Polak,  Jan Paweł II. Ciekawa jestem czy gdyby wiedział co wywoła to czy by wołał?
I wywołał!!!! kochaj bliźniego swego aż spadnie koszula z niego. Ha ha ha tacy to polscy katolicy z Bożej łaski.
To jeszcze jeden dowód na postepującą degrengoladę i zakłamanie naszego kraju, naszego społeczeństwa. I niech mi nikt nie zajeżdza z dialogiem, że Polacy to taki katolicki Naród, codziennie chodzi do kościoła i takie tam .... Polak nie może być tak okrutnym pracodawcą, a gdzie tam, przecież w kraju miłosierdzia bożego, nauki religii w szkołach, obrony przez polityków krzyża nie ma miejsca na takie traktowanie drugiego człowieka. No rozumiem,  nieroba związkowego co upomni się o zaległą wypłatę to trzeba pogonić, no bo "skąd mu wezmę kasę jak kupiłem na Mikołaja żonie nową terenówkę,  o której na dodatek tak od miesięcy marzyła, dopiero co rzuciłem stówę do skarbony Caritasu, kupiłem żarówki do kościoła, skąd ja mam wziąć kasę dla pracowników, nie wystarczy im że mają pracę?". Właścicielom takich firm proponuję jeden, ostatni  prezent pod choinkę - KULA W ŁEB.

Polacy, tak wiele razy wykorzystywani zagranicą, gdzie wykonywali katorżniczą pracę, gdzie niejeden stracił zdrowie, godnośc, a nawet zycie, organizujący ten sam niewolniczy los innym, to jest niewybaczalne w moich oczach. Jestem ciekawa czy w tych obozach pracy były zawieszone krzyże na ścianach, teraz to hit w Polsce, ale jednego jestem pewna, krzyże z przepracowania bolały z pewnością  tych nieszczęśników! Kato-licki kraj, KATO to pewno od kata!I wszystko jasne !!
No i mamy już nasze polskie Chiny - harówa po kilkanaście godzin dziennie, 7 dni w tygodniu... W Chinach za miskę ryżu, u nas - za stówę!!
Problem wyzysku sam się nie rozwiąże,trzeba dać możliwość stosowania bardzo, ale to bardzo surowych kar pieniężnych dla nieuczciwych pracodawców,  inspektorom PIP.Teraz nakładają kary, z których pseudo biznesmeni śmieją się do rozpuku. Niedawno prasa donosiła, ze nawet na budowie narodowego stadionu w W-wie polska firma zatrudniała na lewo Ukrainców nie płacąc im za pracę. Wiadomośc o tym dotarla dzięki buntowi jednego z zatrudnionych. Jeśli są to układy mafijne jak mówia inspektorzy tzn, że i instytucje, które powinny wykrywac i zwalczac te procedery są w to zamieszane i ktoś w nich czerpie z tego zyski. Dlaczego zawsze musimy wstydzić się za innych, przykładnych katolików dajacych na niedzielna tace skoro jest to społecznie akceptowalne?
I na koniec jedno pytanie wierci mi dziurę w mózgu i nie mogę znaleźc logicznego wytłumaczenia - po co tym inspektorom potrzebne noktowizory?  inspektor kontroluje w biurze, a za szybą na hali pracują zatrudnieni na "czarno". Bez komentarza.
Eliza (13:51)

15 grudnia 2009
Związkowcy - "Chcemy wyrżnąć frajerów z PO"


W Warszawie odbyła się manifestacja NSZZ "Solidarność" ws. ratowania przemysłu stoczniowego i zbrojeniowego oraz regionalnego transportu kolejowego. Pod Kancelarią Premiera pojawiło się co najmniej 1,5 tys. manifestujących. Dwóch policjantów zostało rannych. Związkowcy trzymali transparenty z napisami "Pracy i chleba" oraz "Zbrodniarze - za dewastację kraju i narodu - szubienica". Co jakiś czas słychać było wybuchające petardy; wyły syreny, z minuty na minutę demonstranci stawali się coraz głośniejsi. - Chcemy wyrżnąć wszystkich frajerów z PO - krzyczał jeden z nich. Szef "Solidarności" Janusz Śniadek zaniósł do ministerstwa gospodarki petycję. Pod Kancelarią Premiera manifestanci krzyczeli - Dawać Tuska! - i podpalali opony. Na kordony policji poleciały petardy, jajka i wyzwiska.

Zawód : związkowiec, doświadczenie zawodowe :zadymy, zamieszki palenie opon, protesty. Więc nie ma wielkich nadziei, że jakikolwiek zakład zatrudni kogoś z takim „doświadczeniem”.

Za takie hasła jakie dziś wykrzykiwali protestujący zadymiarze w Warszawie powinno się zdelegalizowac tą bandę.  Przez ostatnie 20 lat dostali pomoc finansową liczoną w miliardach i nadal są nierentowni i wykrzykują na wszystkich złodzieje! To kpina. Niech oddadzą te miliardy i potem sobie wykrzykują co zechcą! To oni, związkowcy zniszczyli polski przemysł, to u nich tężyzna fizyczna odgrywała zawsze większą rolę niż mózg. Ta rakotwórcza narośl w każdym zakładzie destabilizuje nie tylko koszty, produkcję,  czy stosunki międzyludzkie, ale ciągle jeszcze woła o "składkę na biednego dziadka" od reszty podatników.
Kiedy się patrzy na te facjaty Guzikiewiczów i consorts, słucha co głoszą, odnosi się wrażenie, że zostali zakonserwowani na occie z pustych sklepów PRLu. Chcą powrotu centralnych rządów partii. Ci ludzie nie mają absolutnie nic wspólnego z dawną  "Solidarnością". Czas odebrac im prawo do posługiwania się tą historyczna nazwą, bo hańbią resztki pozostałe po tym związku. 28 lat temu "Solidarnośc" była ruchem społecznym cieszącym się poparciem większości. Dziś maruderzy gnoją resztki sympatii dla nazwy "Solidarnośc".
Nasuwa się pytanie - kiedy "Solidarność" kłamała, teraz czy dwadzieścia lat temu?. Dwadzieścia lat temu był głośny krzyk, że  "komuna zniszczyła kraj, rozwaliła gospodarkę, niszczy naród". Obecnie znów słyszymy larum  "demokratyczne rządy niszczą ten kraj, doprowadzają do ruiny przemysł, wykańczają polski naród". Panie Guzikiewicz, musi się pan zdecydowac. Skoro teraz niszczą kraj i rozkradają majątek to znaczy, że po komunie przejęliśmy kraj silny i bogaty, przecież jak byśmy przejęli zniszczony i ograbiony to obecnie nie byłoby czego niszczyć i rozkradać!. Czyli "za tamtych" było lepiej, a skoro było lepiej to po cholerę "Solidarność" obaliła  "tamtych"  i "z tymi" zrobi chętnie to samo,  to kompletny brak konsekwencji. Chyba że nie chodzi o miejsca pracy tylko o kasę, tak na zasadzie  "niech nam co miesiąc rząd płaci a my damy mu spokój". Tak to każdy by chciał,  tylko z jakiego powodu reszta społeczeństwa ma wziąć na utrzymanie tych co przeklinają komunizm i jednocześnie domagają się warunków życia jak za komuny? Hasło z PRL-u "czy się stoi, czy się leży dwa patyki się należy" dla nas już jest nieaktualne, dla Śniadka i Guzikiewicza wiecznie żywe jak Lenin dla wielu Rosjan.
To, że jest ich 10 tysięcy wcale nie musi oznaczac, że tak już do końca świata społeczeństwo będzie ich utrzymywac, a oni co kilka miesięcy będą wysuwac coraz to nowe żądania o podwyżki, bo jak nie to zablokują miasto! Dla nikogo nie jest łatwym stracic pracę, ale jeśli nie ma klientów na statki czy węgiel .... jest recesja więc trzeba szukac innych rozwiązań, zredukować załogę fabryki albo ją poprostu zamknąć, bo logicznym jest że nikt nie będzie utrzymywał 10tysięcy osób za siedzenie i czekanie, że może będzie lepiej i trafią się kupcy na statek. Taka jest dzisiejsza rzeczywistośc, dla wszystkich. A roszczenia, że "im się należy" to już nie te czasy! Nic im się nie należy i to nie sprawa rządu, a prawa biznesu. To nie czasy na zadymy i demolkę. Czy w Polsce są tylko 3-4 grupy zawodowe, które myślą, że jak wyjdą na ulice z trzonkami od łopat to cała Polska ma drżeć?
Społeczeństwo zafundowalo im wysokie odprawy, które chętnie przyjęli, przekwalifikowac się nie chcą , za 1250 zł pracowac też nie chcą,  pozostało im więc jedno -  pisać listy do Pana Boga , Św.Mikołaja i Rydzyka - może któryś przeczyta......
Eliza (20:26)

13 grudnia 2009
Ziobro się wymigał, Kamiński powinien zacząć się bać.


Mariusz Kamiński ujawniając szczegóły "rozpracowań operacyjnych Yeti i Black Jack" najważniejszym osobom w państwie, a po ich odtajnieniu, w praktyce wszystkim - zdradzał tajemnicę państwową, naraził powodzenie tajnych operacji, otarł się o dekonspirację źródeł informacji a nawet funkcjonariuszy. I zrobił to dla osobistych celów, świadomie nadużywając uprawnień.


Niektórzy porównuja zarzut wobec  Kamińskiego  do umorzonego zarzutu dla  Ziobry. Niesłusznie. I ranga tajemnic jest różna, i okoliczności sprawy. Politycy PiS atakują, a publicyści lekceważą piątkowe zawiadomienie szefa CBA Pawła Wojtunika przeciwko b. szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu.  To porównanie - uważam - nie jest trafne, a sprawa Kamińskiego - nie przesądzając jak oceni ją prokuratura - wygląda dużo poważniej.
W obu przypadkach chodzi o przekroczenie uprawnień w związku z ujawnieniem tajemnic. Ziobro zdradził tajemnicę służbową (śledztwa). Kamiński  zdradził tajemnicę państwową (metody pracy, a może też informatorów CBA). Prawie to samo, ale "prawie" robi różnicę, bo i ranga tajemnic jest różna, i okoliczności sprawy.
Paweł Wojtunik, szef CBA jest w tej kwestii rygorystą. Uważa na przykład iż nawet "Premier nie jest organem uprawnionym ani do wiedzy, ani do dostępu do materiałów z podsłuchu. Premier mógłby się ode mnie dowiedzieć o tej sprawie w momencie pierwszych zatrzymań. Ale też bez szczegółów".

Tymczasem Mariusz Kamiński przekazał nie tylko obszerne fragmenty z podsłuchów "figurantów" - podsłuchiwanych biznesmenów z branży hazardowej.  Pokazał też w jakich sytuacjach byli obserwowani (to też tajna czynność operacyjna). Wskazał jakie i skąd dokumenty pozyskiwało Biuro. Nowy szef CBA uważa, że Kamiński naraził w ten sposób powodzenie tajnych operacji biura, otarł się o dekonspirację źródeł informacji a nawet funkcjonariuszy.
Zwłaszcza, że Kamiński - i to jest cięższego kalibru zarzut - 5 października odtajnił te materiały. Kamiński zdjął więc klauzulę sam dla siebie, bo następnego dnia  zrobił z tych dokumentów użytek. A był to dla niego dzień szczególny - postawienia przez rzeszowską prokuraturę z zarzutów w sprawie afery gruntowej z 2006 r. Kamiński broniąc się w Rzeszowie atakował premiera. Dowodził, że Donald Tusk kłamie, sugerował, że to z Kancelarii Premiera był przeciek do polityków PO. Ujawniał przy tym te informacje, które znaleźć można w odtajnionych przez niego kwitach.

Sprawa Ziobry skończyła się umorzeniem m. in. dlatego, że prokuratura nie mogła dowieść, iż ówczesny minister sprawiedliwości świadomie nadużył władzy ujawniając akta prezesowi PiS. Odtajnienie dokumentów i ich wykorzystanie dla osobistych celów, pokazuje, że Kamiński chciał to zrobić. Świadomie nadużył swoich uprawnień. A w konsekwencji - i to jest drugi zarzut - ujawnił kuchnię służb.
Sprawa zaczyna się rysować jako szantaż Kamińskiego wobec Tuska. Po tym kłamstwie Kamiński jest skończony.
Dziwię się że jeszcze do tej pory nie zastosowano wobec niego aresztu wydobywczego.
Eliza (23:10)

11 grudnia 2009

 Polish joke !!!


Dzisiaj przedstawiciele Polska i USA podpisali umowę SoFA, która prawnie reguluje obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce. - Dla Polski oznacza to wzmocnienie bezpieczeństwa - powiedział Bogdan Klich, minister obrony.
Umowa SoFA reguluje, na jakich zasadach stacjonować będą w naszym kraju amerykańscy żołnierze i personel cywilny baz. Mają oni obsługiwać Patrioty. We wtorek rząd przyjął umowę ws. stacjonowania wojsk USA na terenie Polski. Jednak w środę Amerykanie zaproponowali zmiany. Chcieli, żeby amerykańscy żołnierze za przestępstwa popełnione w Polsce, byli sądzeni u nich w kraju, a nie w Polsce. Na to nie zgadzał się nasz rząd. W końcu USA ustąpiły. Jednak opóźniło to podpisanie umowy o jeden dzień. Ze strony amerykańskiej umowę podpisała podsekretarz stanu Ellen Tauscher, a ze strony Polski - wiceminister obrony narodowej Stanisław Komorowski
.



Prawda jest taka, że Polska militarnie jest słaba na arenie międzynarodowej. Ale czy trzeba wierzyć w to, że Yankee w przeciwieństwie do swoich francuskich poprzedników sprzed II światowej zechcą umierać za Gdańsk? Ja w to nie wierzę! A siła państwa to nie tylko kilka głupich rakiet (cóż one znaczą przy dzisiejszej technice wojennej?). Szwajcaria, a nawet Luxembourg to państewka koło Polski - a poważanie mają. Być może dlatego, iż tam nie ma bałwanów typu Jan Maria, Jarosław et consortes...
Dziwna jest ta polska demokracja - większość nie chce wysyłać polskich żołnierzy na wojnę, ale jakoś się wysyła, co chwila więcej.... przy jednoczesnej propagadzie zmniejszania liczebności. Wiem, wiem NATO, zobowiązania, koalicja.... Większość nie chce obcych wojsk na terenie Polski, ale jakimś cudem takowi się pojawią. Większość jest wnerwiona na Amerykanów choćby za wizy, czy cuda przy ofsecie, ale rząd zaprasza ich do Polski na częściowo nieznanych warunkach. Teraz bezpieczeństwo ma zapewnić zestaw ćwiczebnych rakiet...ale przed kim się bronimy?? I to ćwiczebnymi rakietami? W jaki sposób to podniesie bezpieczeństwo i przed jakim zagrożeniem? Smieszy taki argument, że 100 US-żołnierzy obroni w razie czego polską niepodległość!!
Z dziwną konsekwencją i przy najbardziej naciąganych argumentach są wprowadzane wszelkie działania, które na pierwszy i drugi rzut oka są niekorzystne.

Bo jakoś trudno uwierzyc, że Yankee podpisali umowę na polskich warunkach. Nie mieli do tego najmniejszego powodu, nie oni się do Polski proszą, więc nie oni muszą się godzić z narzuconymi warunkami, tym bardziej, że nie godzą się z nimi nawet w stosunku do znacznie silniejszych krajów. Ustąpienie Polsce stwarzałoby niebezpieczny precedens.
No, ale ponieważ umowa jest zapewne, jak wszystko w Polsce, tajna, to można ciemnemu ludowi wciskać kit, że Polska narzuciła USA swe warunki. Tymczasem niepodpisanie tej umowy byłoby dla Polski, nie USA, tak wielkim blamażem, że p. Tauscher spokojnie, pewna swego mogła wczoraj pójść spać.
Przy pierwszym gwałcie, napaści czy strzelaninie wywołanej przez aroganckich yankesów z US-armii okaże się, czyje to były warunki. Przypuszczalnie jest w tej umowie podobna do niemieckiej klauzala, która mówi, że krajowe organy ścigania mogą zrezygnować ze swych praw na korzyść organów USA. Wszystko w tym słówku "mogą". W praktyce zawsze może, czyli zawsze rezygnuje. Tak jest w Niemczech i w Japonii, tak będzie i w Polsce. Polski to stacjonowanie przed niczym nie obroni, a drażni sąsiadów. Po co to potrzebne?
Mój sąsiad z którym często rozmawiamy na tematy polityczne, podsumowal ta decyzję Polski tak: Polak musi być lokajem.Polak chce być lokajem. Polak zrobi wszystko żeby być lokajem.


A tak na marginesie, niemieckie Ministerstwo Finansów - wydatki związane z obecnością obcych wojsk w Niemczech (chodzi rzecz jasna o USA) wyniosły w 2005 r. (ostatnie opublikowane dane) 123,3 mln euro, a wpływy z tego tytułu 24,9 mln... no comment !!
Eliza (23:29)

10 grudnia 2009
Generał Jaruzelski - patriota czy zdrajca? 

"Pomocową" sensacją, która nie wiadomo kiedy i w jakim celu została sporządzona oraz prywatnie przechowywana przez 12 lat - określił gen. Wojciech Jaruzelski tzw. notatkę Anoszkina cytowaną w najnowszym Biuletynie IPN. Według notatki, generał prosił Rosjan o interwencję w przypadku zamieszek po ogłoszeniu stanu wojennego.
Zdaniem Jaruzelskiego, opisana przez Instytut notatka, "uderza w elementarna logikę, bo jeśli rzekomo nie wierząc w zdolność zrealizowania stanu wojennego własnymi siłami, prosiłem o zapewnienie pomocy to uzyskując odpowiedź odmowną - albo stan wojenny nie zostaje wprowadzony, albo okazuje się samobójczą krwawą awanturą. Jak wiadomo, nie stało się ani jedno, ani drugie".

Treść dokumentu ujawnił na swoim blogu historyk IPN prof. Antoni Dudek. Do pełnego zapisu dotarł Dariusz Jabłoński, reżyser filmu dokumentalnego o płk. Ryszardzie Kuklińskim "Gry wojenne" i przekazał go IPN..


No tak.... do takich materiałów można łatwo dotrzeć, szczególnie kiedy komórka dezinformacji KGB podsunie je właściwemu człowiekowi we właściwym czasie. Może Pan Jabłoński wykorzystując swoje szczególne zdolności "docierania”- dotrze do utajnionych dokumentów o Katyniu? W Londynie też by mógł "dotrzeć" tu i ówdzie... Przecież to już zakrawa na paranoję, odpowiednie służby nie potrafią znaleźć dokumentów, aż tu nagle jak królik z kapelusza wyskakuje reżyser z papierkiem. Im dłużej będzie istniała instytucja zwana IPN tym więcej takich „kwiatków” się wyprodukuje. No i jakie dowody ma IPN na prawdziwość tej notatki? Przecież od tego trzebaby zacząć. Jeśli to by była prawda, to jest to zdrada, ale jeśli to potwarz, to IPN-owską latrynę należałoby natychmiast zasypać.
A przecież ta notatka to żadna sensacja, ani żadna nowość. Dudek pisał o tym i cytował dokładnie te same fragmenty już w zeszłym roku. Tekst Dudka na jego blogu jest w sporych fragmentach identyczny z tekstem sprzed roku we WPROST tutaj Powinien raczej podać, że to przedruk, bo inaczej to wygląda na autoplagiat. Niektóre akapity są słowo w słowo identyczne. Uczciwość nakazywałaby w "Rzepie” to zaznaczyć - tekst jest podpisany jego nazwiskiem - to nie jakiś skrót dokonany przez dziennikarza, na podstawie notki IPNu... w której TEŻ występują dokładnie te same zdania (metodą kopiuj i wklej). Wprawdzie to nie jest przestępstwo ... no może na linii rozrachunków za "wierszówkę" pomiędzy Dudkiem i "Rzepą" oraz Dudkiem i WPROST (dwa razy "sprzedał” ten sam towar). Jest to jednak powód do wstydu. Albo podaje się, gdzie pierwszy raz ten tekst był opublikowany, albo się go przeredagowuje. Co dziwne że wielu dziennikarzy zrobiło z tej notatki newsa dnia i ani jeden się nie zajaknął, że to odgrzewany kotlet. Słuchałam go również w radiu, mówił dużo o gen.Jaruzelskim ale ani słowa o tych wątpliwościach. Widać tak bardzo mu to nie przeszkadza.
Albo poprostu owa notatka jest zwykłą prowokacją - po to, by u nas dalej mieszać w umysłach, a FSB ma niezłą zabawę. Bo w sumie co ich to kosztuje? Tyle co kartka papieru i trochę atramentu.

Nie mogę miec pewności w 100 procentach, ale logika podpowiada mi, iż gen. Jaruzelski mówi prawdę, jego decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego wyprzedziła wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego na godziny.
No bo jaka tu jest logika, że w przeddzień wielkiej operacji koordynowanej z Rosjanami oczywiście (na to są dowody) mającej na celu właśnie UNIKNIĘCIE SOWIECKIEJ INTERWENCJI nagle wstaje Jaruzelski, jakby z Księżyca spadł i w niczym nie brał udziału i żąda interwencji wojsk sowieckich...Jest tu jakaś logika? Co by mu dała ta interwencja? Zsyłkę na Syberię czy wypadnięcie przez okno?

Od początku roku 1981 wzdłuż granic z Polską, Rosjanie grupowali duże jednostki swoich wojsk stacjonujących np. w Czechosłowacji czy też NRD. Na trasie kolejowej, od Grodna do granicy z Polską, na torach z rozstawem naszych kół biegnących równoległe do torów radzieckich, zgromadzono kilkaset lokomotyw - parowozów. Czy był to tylko przypadek nie mający niczego wspólnego z wymykającą się Rosjanom  spod kontroli sytuacją w Polsce? Czy kierownictwo KPZR tylko biernie i z politowaniem obserwowało kraj nad Wisłą? Gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego to zostałby w styczniu 1982 r.wymieniony na innego polskiego towarzysza – w jaki sposób łatwo sie domyślec.... Takie bajki, że Rosjanie wcale nie chcieli wejść do Polski to proszę,  aby Pan Dudek opowiadał dzieciom na dobranoc. Oprócz tego w Polsce stacjonowały oddziały Północnej Grupy Armii Czerwonej, a w NRD Grupy Zachodniej. Chyba nikt nie uwierzy, by w momencie niepokojów społecznych na dużą skalę, nie podjęły one działań mających na celu ich pacyfikacji. O czym zapominają również wszystkie szczekaczki,  które „wszystko wiedzą” iż w tamtych czasach niedziałanie w ścisłym porozumieniu z ZSRR to było samobójstwo nietylko polityczne skutkujace przywołaniem do rzeczywistości jak w Poznaniu, Budapeszcie czy Czechosłowacji. A może Jaruzelski miał powiedzieć poprostu „Gość w dom, Bóg w dom”??
Zbliża się 13 grudzień, a co za tym idzie można kolejny raz, na bazie tez i przypuszczeń udowadniać jaki to Jaruzelski jest zbrodniarz, samemu będąc w kręgu zainteresowania.
Eliza (00:29)

08 grudnia 2009
„Wielka Genealogia": Kaczyńscy pochodzą od Mieszka I



Lech Kaczyński jest spokrewniony m.in. z Bolesławem Krzywoustym i Mieszkiem I - mówi TVN24 dr Marek Jerzy Minakowski, który od ośmiu lat tworzy "Wielką Genaologię" - bazę związków rodzinnych Polaków, która będzie sięgać wieków średnich. Jak się okazuje, polscy politycy mogą poszczycić się znanymi przodkami. Chyba najwięcej sławnych przodków mają bracia Kaczyńscy, których rodzina jest spokrewniona z pokaźną częścią pocztu królów polskich. Kaczyńscy są dalekimi potomkami: Mieszka I, Bolesława Chrobrego i Bolesława Krzywoustego. Wielkich przodków mają także np. Bronisław Komorowski, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Marszałek jest spokrewniony z dowódcą AK, Tadeuszem Borem-Komorowskim, ale także ze... szwedzkim monarchą Inge I, Z kolei prezydent Warszawy, która nie ma tylu zacnych przodków, spokrewniona jest z hrabią Stanisławem Małachowskim, jednym z twórców Konstytucji 3 maja


Po przeczytaniu tych rewelacji, siedzę sobie przed lustrem, patrzę w swe rysy i myślę: ja to pewno od pięknej Heleny się wywodzę:) Ale artykuł jest nie o mnie i moich przodkach...
Jedna z wielu zagadek z przeszłości braci Kaczyńskich rozwiązana. Już teraz wiem, dlaczego ojciec Kaczynskich-Rajmund dostal w 1945r, jako oficer AK,  willę na Żoliborzu... Komuniści bowiem wiedzieli o ich królewskim rodowodzie.
W Polsce nie ma takiej bredni,która nie byłaby przedstawiana w mediach jako nauka. Czy zanikł już całkowicie jakiś elementarny krytycyzm?. Widocznie grunt jest podatny, Kościół od wieków nawoził go ciemnotą i zabobonem, więc brednie rosną potężne jak dęby i frukta są stosowne.

Wg dr Minakowskiego, Kaczyńscy są spokrewnieni m.in. z Bolesławem Krzywoustym i ja jestem w stanie w to uwierzyć, to widać na pierwszy rzut oka - teraz rozumiem dlaczego Lech tak umie dzielic Polaków. A pamietacie co zrobił z bratem Bolesław Krzywousty? znaczy jest jakaś nadzieja:) czy myślicie, że Lech na starość Braila się będzie musiał uczyć?....
Dziecko statystycznie ma tylko 50% genów od ojca, czyli 1/2. Od dziadka mamy 1/4, od pradziadka 1/8 itd., 3 pokolenia na stulecie, od czasów Mieszka I minęło mniej więcej 1000 lat czyli jakieś 30 pokoleń, więc ewentualne genetyczne pokrewieństwo z nim to 1/1073741824, do niejednej więc małpy pewnie Kaczyńskim, jak i większości z nas jest bliżej niż do Mieszka. I to nie tylko "tej w czerwonym",  ale z pewnością ochrzczonej. Całe szczęście, że dr Minakowski nie odkrył, iż bracia Kaczyńscy pochodzą od Żyda, bo nie wyobrażam sobie jakby tą wiadomośc przeżyli  panowie Rydzyk, Nowak i Bender, Jarosław jakoś pewno by się uchował, nie takie zarzuty mu fałszowali, ale Lech ???
Proponuję Minakowskiemu rozszerzyć badania o równie "naukowe" ustalanie przyszłości. Dodatkowo można zarobić spory szmal wmawiając braciom Kaczyńskim, że porządzą Krajem jeszcze jakieś z 20, no może 30 lat...

Czegóż to się nie robi by wyżebrać trochę grosza na "naukę". Minakowski znalazł fantastyczny sposób - czy mogę wskazać jakiegoś polityka, który by nie poskąpił szmalu w zamian za jakieś szemrane potwierdzenie jego wielce "arystokratycznego" pochodzenia? Doktorze Minakowski nie doczytałam się nic o Palikocie - ten to obowiązkowo potomek cesarzy Ottonów i Juliusza Cezara, czyli znowu trochę lepiej niż łaskawie nam panujący - wiadomo, że Palikot szmalu ma więcej niż obaj bliźniacy razem wzięci to i przodków ma bardziej zacnych. W tą strunę trzeba uderzyc....
Z tą genealogią to tak jak z dawnymi wcieleniami w hipnozie - każdy może być królem lub królową.  Zastanawiam się czy ten "uczony" jest pracownikiem IPN, jeśli jeszcze nie, to wielkie niedopatrzenie. Tu winna byc co najmniej habilitacja, bo sam uczony pochodzi chyba od Szymona Maga.
Nasuwa się więc uzasadnione pytanie – kiedy IPN znowu przeprowadzi kilka ekshumacji??
Eliza (12:39)

06 grudnia 2009

Milion na sms-a i sen o bogactwie zamienia się w koszmar...


"Mój eksperyment z loterią "Milion za SMS" trwał przez dwa tygodnie. Wysłałem jednego SMS-a za 2,44 zł, odebrałem jakieś 20-30 SMS-ów, z których większość była próbą wprowadzenia mnie w błąd. Ilu ludzi daje się na takie sztuczki nabrać? Pewnie sporo. Ilu wysyła SMS-y, bo niedokładnie czyta ich treść i wydaje im się, że odpowiadają na inne pytanie, niż odpowiadają naprawdę? Pewnie też niemało.
Czy takie manipulacje powinny być dozwolone? Czepiam się banków, które ukrywają pewne informacje pod gwiazdkami. Ale nawet najbardziej nieetyczna reklama banku jest ledwie niewinną igraszką w porównaniu do tego, co wyprawiają twórcy tych bezdennie głupich, telewizyjnych loterii".
Maciej Samcik, dziennikarz GW


Stare rosyjskie przysłowie mówi: ser za darmo jest tylko w pułapce na myszy.


Ludzie lubią hazard, lubią alkohol i lubią inne używki, prawo reguluje jedynie częstość używania i wiek, to że te czynniki są sprawcami tragedii ludzkich też wszyscy wiedzą. To tak jakby zakazać głosowania na partię polityczną , która głosi oczywiste głupoty, ale póki ta partia przestrzega prawa i ma chetnych ją poprzeć, zakazac nie można.
Już słyszę głosy  "by rząd wreszcie wziął się za jawnych oszustów". "jak można tak oszukiwac ludzi” czy "niech i Komisja Hazardowa tym się zajmie" i takie tam w tym sensie...... Tylko czy komisje mają zająć się wszelkimi łańcuszkami i grą w trzy karty? Nie !! Jest inne prostsze rozwiazanie -zastanowic się nad własną naiwnością i głupotą zarazem. Kombinatorzy byli zawsze, w naszym społeczeństwie jest przyzwolenie na takie zachowanie podobnie jak na palenie w miejscach niedozwolonych i picie wódy w najważniejsze święta.

Dlatego jak najbardziej, świadomie,  jestem za tym, aby takie przekręty były legalne. Nic tak nie uczy rozumu jak brak pieniędzy. Po kilku tygodniach nabijania ludzi w butelkę,  w końcu zaczną myślec krytycznie. Jeśli ktoś daje się nabrac na taki numer - fakty mówią same za siebie - z logicznym myśleniem jest krucho. Wystarczy zastanowic się chwilę: koszt wyemitowania reklamy w najlepszym paśmie oglądalności to minimum 20 000 zl. Aby reklama była skuteczna, musi byc wyemitowana co namniej 20 razy. Wystaczy przeliczyc ile to kosztuje. Każdy biznes - ten też - jest z założenia oparty na zysku. 0.44 zł to podatek, 2 zł to czysty zysk autorów. Można policzyc ile sms'ów musi zostac wysłanych aby wogóle autorzy wyszli na zero. A jakie jest w tym przypadku prawdopodobieństwo wygranej ....
Rośnie nam pokolenie teledurniów  karmione zasiłkami socjalnymi, sklepową tandetą, tanim alkoholem, plotkami ze świata celebrytów i numerami telefonów do wróżek, superokazji, totolotków ...
Moja teza jest następująca - im bardziej pnie się społeczeństwo na drabinie racjonalności, tym większe są intelektualne wymagania dla sprawnego w nim funkcjonowania, więc coraz mniej członków społeczeństwa jest w stanie im sprostać. Niedokształceni, niedoszkoleni, nieawansowani na czas, przedwcześnie zwolnieni, jak i sfrustrowani czy zahukani niezrozumiałym dla nich info-szumem -  nagle przestają chwytać, co się dookoła nich dzieje i stają się teledurniami przyrośniętymi prawą ręką do pilota, a lewą do szmatławej gazetki, tudzież 500 krzyżówek panoramicznych obiecujących szczęśliwym rozwiązywaczom zestawy żelazek i opiekaczy do grzanek....
Polska dopiero jest na pierwszych kilometrach podróży ku krainie powszechnego ogłupienia i elitarnego oświecenia, choć dystans do USA - lidera wyścigu - nadrabiamy w zdumiewającym tempie.


Życzę powodzenia grającym  prezent  i dobrego zdrowia  buuu 



Eliza (23:58)

05 grudnia 2009
Reforma finansów....... pod choinkę


Rząd planuje dużą reformę finansów publicznych. późniejszy wiek emerytalny, stopniowe wyrównanie go dla kobiet i mężczyzn, znoszenie przywilejów emerytalnych dla mundurowych, zmiany w KRUS.... Projekt ma być zapięty na ostatni guzik jeszcze w grudniu.
Co roku o pół roku - zrównywanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz wydłużanie wieku emerytalnego. Zmiany nie dotyczyłyby osób, którym do emerytury brakuje 10-15 lat. Mundurowi odchodziliby na emerytury po ukończeniu 55. roku życia, ale reforma objęłaby tylko tych, którzy rozpoczną służbę po 2011 r, sprawa emerytur górniczych nie została jeszcze rozstrzygnięta, pakiet reform dotyczących wsi obejmie tylko gospodarstwa powyżej 15 ha , tu w grę wchodzi  zastąpienie podatku rolnego dochodowym (18 i 32 proc.) lub liniowym (19 proc.) jak też nałożenie na bogatych rolników składki zdrowotnej, teraz za leczenie rolników płaci budżet.

Reformy wymusza kryzys. Rząd ma nóż na gardle, bo groźba przekroczenia przez dług 55 proc. PKB w najbliższych dwóch  latach jest bardzo duża. A wtedy ustawa o finansach publicznych zmusi rząd, by w roku 2012 przedstawił budżet drastyczny - podatki w górę, wydatki w dół, w tym zamrożenie płac w budżetówce i zmniejszenie podwyżek dla emerytów.
Bez tych zmian społeczeństwo będzie na starość ziemniaki na trawnikach uprawiać i kury i gęsi na balkonach pasać, ale trochę trudno mi sobie wyobrazić 66-cio letniego lekarza, nauczycielkę, pielęgniarkę, kierowcę autobusu miejskiego i kogo tam jeszcze chcecie,  w pracy. Pamiętajmy, że w Polsce mało kto pracuje tylko 8h dziennie, 5 dni w tygodniu i może cieszyć się urlopem jaki niby mu przysługuje - w małych prywatnych firmach to marzenie ściętej głowy.
Podziwiam optymizm rządu, że dla pracodawców osoby w wieku 60-ciu lat będą atrakcyjnymi pracownikami. Wiec jak oni to sobie wyobrażają? Pracodawcy nawet rozmawiać z nimi nie będą. W Polsce już 40-latek ma kłopoty z pracą. No może politycy i część artystów są wyjątkami... bo się potrafią w niektorych wypadkach uzupełniac. Jeśli ktoś nie straci pracy w tym newralgicznym wieku - to jego szczęście, może pracodawca doceni jego doświadczenie i umiejętności, oczywiście pod warunkiem, że nie będzie chodził na zwolnienia. Wtedy się utrzyma. Gdy się straci pracę po 50, to koniec, nędza i wegetacja! Poza tym, jak ktoś chce to nich pracuje i w wieku 80 lat - o ile jest w stanie . Skończyc również trzeba z hołubieniem "świętych krów" - głównie kleru i rolników, jestem pewna że poprawa w budżecie będzie widoczna. Czemu te grupy są uprzywilejowane? Taka Komisja Majątkowa to prawdziwa granda i złodziejstwo. KRUS to parodia. Przywileje górnicze niejednego przyprawiają o złośc....Dziś prowadzenie gospodarstwa rolnego to działalność gospodarcza jak każda inna. Mamy nadwyżki żywności w skali kraju i UE... Nie ma żadnego uzasadnienia dla preferencyjnego traktowania rolników...
Choć te reformy są kluczowe dla funkcjonowania państwa, nierozważnym jest podnoszenie wieku emerytalnego, bez przeprowadzenia gruntownego uszczelnienie systemu. Nawet państwa Zachodu, gdzie problem starzejącego się społeczeństwa jest dużo bardziej dotkliwy niż w Polsce, wprowadzają to rozwiązanie jako ostateczność. Ale tam nie ma takich tworów jak KRUS i "rolników z Marszałkowskiej". Najpierw więc rząd powinien zadbać o uszczelnienie systemu i jego gruntowną reformę.
Bo dla państwa być może plan jest dobry - większość ludzi nie doczeka prawdziwej emerytury, a ich odłożone na ten cel pieniądze wpadną do wiecznie chudego budżetu albo wiecznie zadłużonego ZUS-u. Obawiam się, iż w wyniku tej reformy głównie wzrośnie liczba ludzi zbierających po śmietnikach i zarobią przedsiębiorcy pogrzebowi.. Nie powinno się więc zmuszać milionów ludzi, by za swe lata pracy zamiast emerytury otrzymywali nędzę i upokorzenia. Kiedyś młode pokolenia szanowały starych ludzi, dziś traktują ich jak śmieci, narzekają, że muszą na nich pracować. Zapominają, że sami będą kiedyś starzy, a ci ludzie całe życie odkładali na emeryturę, to nie jest jakaś łaska. Nie ich wina, że nieodpowiedzialne kolejne rządy ich krwawicę roztrwoniły.
Czy rząd naprawdę zaryzykuje niepopularne reformy? Czy nie zwycięży "jakoś to będzie"?  Miejmy nadzieję, że Platforma nie myśli "po nas choćby potop". Przecież sama liczy na ponowne rządzenie po wyborach w 2011 r.
Eliza (07:15)

04 grudnia 2009
IPN – jak Studio SE-MA-FOR



Cała metoda tu zastosowana jest o kant... roztłuc - tak Aleksander Kwaśniewski skomentował publikację IPN na swój temat. Według publikacji Instytutu, od 1983 do 1989 r. b. prezydent był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB.
Według Kwaśniewskiego, sprawa jego rejestracji w aktach SB to skutek fałszerstwa. I to fałszerstwa z 2000 roku - Przeniesiono rejestrację paszportową, która miała miejsce przy wyjeździe do Moskwy w roku 1985 do prawdziwego "źródła informacji" Alek i domyślam się nawet kto był autorem fałszerstwa - mówił Kwaśniewski. Według niego, była to prowokacja ówczesnego kierownictwa UOP i miała związek z jego procesem lustracyjnym i wyborami prezydenckimi. Były prezydent twierdzi, że artykuł Piotra Gontarczyka to zemsta za jego słowa, że IPN jest "Instytutem Kłamstwa Narodowego"




Panu Gontarczykowi brak dobrej woli i uczciwości. Wie dobrze, że takich ludzi SB nie werbowała. Kwaśniewski był wielką nadzieją tamtej władzy. Chuchali na niego i kusili stanowiskami partyjnymi, ale obejmował tylko rządowe. Był w tamtym systemie, ale nie jako kapuś. No i niby czego to miałby się dowiedzieć jako kapuś i kto z takim gościem szczerze rozmawiałby wiedząc że jest człowiekiem systemu?  czego zresztą nigdy nie ukrywał, jego nazwisko widniało w tzw stopce redakcyjnej dziennika w którym pracował. To tak jakby próbować zrobić TW Policji w środowiskach przestępczych Ziobrę czy Kaczyńskiego. No przecież to śmiech na sali...
Pan Gontarczyk powtarza stare bzdury i dowodzi tym swojego niskiego poziomu intelektualnego. Pytanie za co bierze niemałe w końcu pieniądze podatników? Strach pomyśleć ile dostaje Kurtyka. Pewnie więcej niż prezydent RP.
Wielką zadrą w sercach PiSowców jest fakt, że Kwaśniewski jako urzędujący prezydent został wybrany na drugą kadencję już w pierwszej turze. To musi boleć teraz, kiedy Lech Kaczyński po nocach marzy o turze drugiej. I tu są źródła tej podłej i nienaukowej publikacji.

Osobiście nie  interesuje mnie to, czy ktoś był, czy nie był tajnym, czy nietajnym itd. Nie interesuje mnie nawet p.Kawaśniewski, ani p.Gontarczyk. Natomiast interesuje mnie to, co powinno interesowac historyków. Wydaje mi się, że historyka powinny interesować WSZYSTKIE fakty, a nie tylko te, które wybiera, aby potwierdzały jego założenie. Takie też prace historyków IPN chciałabym widzieć. Natomiast prace, pisane dla podkreślenia swej lojalności jakiejś grupie mnie jako obywatela nie interesują. Historyk powinien być bezstronny.  Jak do tej pory, znani pracownicy IPN nie skalali sie bezstronnością w swych pracach. Na przykład taki Kurtyka pisał kiedyś całkiem niezłe prace. Ale to przeszłośc.
Śledząc tok myślenia Gontarczyka, dowiemy się z pewnością wkrótce że Bierut,  Gierek i Gomułka to byli też tajni agenci. Donosili przede wszystkim sobie na siebie.... A zresztą, historyk pracujący w IPN to bardziej histeryk, a nie historyk. Panowie z IPN już dawno zapomnieli co to znaczy publikacja naukowa. Niestety produkują same naukawe.
Każdy z podanych przez Gontarczyka przykładów czy to w przypadku A.Kwaśniewskiego czy L.Wałęsy, można interpretować dowolnie, gdyż jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Historyk z prawdziwego zdarzenia - analizuje, a Gontarczyk osądza i ze swych wniosków wespół z podobnymi mu "dyżurnymi" tworzą prawdy objawione. Ewidentnie widac jak na dłoni, że te opracowania nie są tworzone dla celów poznawczo-historycznych, a do walki politycznej. Czy taka jest rola nauki?
Kim też jest Gontarczyk, jeśli wyrok sądu jest dla niego niczym? Histerycy pokroju GontarCyka, cyka, cyka, cykają spiskową teorię dziejów, a dokumenty i źródła traktują wybiórczo. W ich opracowaniach więcej fabuły niż faktów. IPN powinien zmienic nazwę na „STUDIO SEMAFOR", jest już BOLEK, jest ALEK, no to teraz czekamy  na TOLĘ.
Eliza (14:38)

02 grudnia 2009
Piecha, Dziwisz, Iwabradyna.......  sami święci.


Prokuratura będzie chciała przesłuchać kardynała Stanisława Dziwisza. Chodzi o śledztwo w sprawie dotyczącej domniemanej korupcji przy wpisaniu "Iwabradyny" na listę leków refundowanych. Prokuratura twierdzi, że jest podejrzenie przyjęcia korzyści majątkowej przez funkcjonariusza publicznego w związku z procedurą umieszczenia "Iwabradyny" na liście refundacyjnej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, fałszowania dokumentów i przekroczenia uprawnień.


Do tej pory zarzuty w tej sprawie usłyszał syn byłego wiceministra zdrowia z PiS Bolesława Piechy. Z podsłuchanych przez policję rozmów wynika, że były wiceminister miał załatwić u biznesmena powiązanego z firmą farmaceutyczną mieszkanie dla swojego syna. Przesłuchanie kardynała Stanisława Dziwisza ma związek z zapisami z podsłuchów, jakimi dysponuje prokuratura. Zarejestrowano między innymi rozmowę krakowskiego biznesmena z jednym z lobbystów firmy farmaceutycznej. Na nagraniu słychać, jak obaj panowie umawiają się na dalsze rozmowy właśnie na terenie krakowskiej kurii.Takich odniesień do ewentualnych spotkań w siedzibie krakowskich biskupów jest więcej. I co z kombinacjami Piechy ma wspólnego kardynał Dziwisz? chyba nie był pośrednikiem? no i w kościele nie ma łapówek, są tylko ofiary :)
We Włoszech mafia spotykała się w Watykanie czy na plebaniach i w siedzibach biskupów, więc wcale by mnie nie zdziwilo, że syn Piechy z kolegą umówili się u Dziwisza... Wszak kościół zawsze potrafił wyczuć gdzie są pieniądze do zrobienia. Czyżby pałac biskupi zamieniał się w melinę, w której odbywają się schadzki świata przestępczego? Uwierzyc trochę trudno.

Wychodzi na to że miałam trochę racji, księża zrobili z Kościoła targowisko próżności. Ale czy Ekscelencja raczy przyjąć prokuratorów? Oto jest pytanie. Piszę "raczy", bo przecież wyznaczył prokuratorom kilkutygodniowy termin. Przyjmie ich w styczniu 2010 r. Kardynał nie będzie bowiem przesłuchiwany w prokuraturze, to prokuratorzy pojada do Kardynała. Bowiem kler w Polsce jest ponad polską jurysdykcją, gwarantują im to umowy międzynarodowe zawarte jeszcze z władzami PRLu, a ostatecznie mocno ugruntowane na następne 100 lat Konkordatem. Są poprostu nietylalni, jak dyplomaci.
Ciekawe czy prokuratorzy doprowadzą sprawę do samego konca, czy też znajdzie się jakiś bogobojny polityk, który poczuje się urażony w swoich uczuciach religijnych i do tego "przesłuchania" nawet nie dojdzie, a sprawa zostanie umożona jak wszystkie inne, które w jakimkolwiek stopniu dotykają KK w Polsce.

 
Eliza (21:00)

01 grudnia 2009

Idź i głosuj - Głódź Vision Network powie ci na kogo!!


Art:1 Konkordatu
"Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego".


"Wybory samorządowe nie są wyborami politycznymi, one mogą mieć skutki polityczne, Kościół zachowuje neutralność, jeśli chodzi o wybory polityczne. Natomiast jeśli chodzi o wybory samorządowe, Kościół ma te same prawa i obowiązki. Księża powinni się w nie włączyć, to znaczy głosować i wskazywać właściwych kandydatów, każdy środek jest dobry - ja to mówię samorządowcom od lat, oni muszą to wiedzieć, tak jest i tak będzie "- powiedział wczoraj arcybiskup metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź.


Czy arcybiskup chce zbudować własne stronnictwo?
Absolutnie się nie zgadzam z taką opinią. Uważam, że wybory samorządowe są równie polityczne co parlamentarne. Startują w nich wszystkie najważniejsze partie, a kandydatami są często politycy z pierwszych stron gazet. I nawet o kandydatach niezależnych, czy bezpartyjnych nie mozna powiedziec, że są to ludzie bez politycznych właściwości, bo w wielu przypadkach byli to politycy tej czy innej partii. Prawdziwa polityka nie rozgrywa się tylko w parlamencie, a samorząd nie zajmuje się jedynie "dziurami w moście". Bo owe "dziury w moście" potrafią rozpalić takie polityczne emocje, przy których kłótnie w Sejmie to zabawa w piaskownicy.
Arcybiskup zdaje się nie zauważać, że wybrani w wyborach radni, burmistrzowie, prezydenci, podobnie jak posłowie, są funkcjonariuszami publicznymi, opłacanymi z budżetu państwa. Oczami wyobraźni widzę już kolejkę kandydatów, którzy przed wyborami pukać będą do drzwi kurii, czy plebanii by uznano ich "za tych właściwych". Czyżby arcybiskup chciał w ten sposób zbudować w pomorskich samorządach swoiste "kościelne stronnictwo"?
Jest jeszcze drugie dno. Powszechnie wiadomo, że abp Głódź nie przepada za prezydentem Gdańska - Pawłem Adamowiczem. Dawał temu publicznie wyraz niejeden raz, a powodem tych antypatii jest jego kontrowersyjny spór z władzami Gdańska o działkę leżącą na terenie parku Oliwskiego,  czy propozycja postawienia nowej, wielkiej świątyni na terenach dawnej Stoczni Gdańsk.
Zdrowy rozsadek jednak podpowiada mi, że abp Głódziowi nie chodzi o samo podpowiadanie, a o realne wpływy - i te na władzę i finansowe, to następny etap Okrągłego Stołu, w pierwszym "mediowali",  w obecnym "pomagają" rządzić. Kosciół Katolicki to jedyna formacja, która świetnie wyszła na przemianach w Polsce. Mówię to jako świadomy katolik niezaangażowany politycznie. Moralnie jest równiez ogromna różnica między opinią np. mediów, a opinią biskupa czy nawet proboszcza, jednak bojaźń Boża w narodzie jest jeszcze tak ogromna, iż niewielu chce być w otwartym konflikcie z duchownymi. Pomijając przywileje Konkordatu, Swiętopietrze, o przepraszam!! chciałam powiedzieć Komisji Majątkowej, dziś  kościół sam sobie nadaje coraz szersze uprawnienia,  chcąc czynnego udziału w wyborach samorządowych, jutro z pewnoscią będzie zatwierdzał ogólnopolską i jedyną listę kandydatów do parlamentu. Czyżby biskupi czerpiali idee ze sprawdzonych wzorów? Szczęść Boże ekscelencjo pierwszy sekretarzu!
Czy politycy coś z tym fantem zrobią? Watpię!! W zdewociałej Polsce nikt nie postawi się klerowi, bo to śmierć polityczna, jedyna nadzieja by cokolwiek zmieniło się w tej kwestii, w posłance Senyszyn, która nietylko biskupa się nie lęka, ale i Diabeł Jej niestraszny.
Eliza (20:34)